Zielone serce Koszalina

Na ostatnim spacerze moje kroki (kółka) skierowałam do naszego miejskiego parku. Czy to miejsce użyteczności publicznej jest dostępne dla wszystkich, po zakończonych pracach nowo powstałych ścieżek rowerowych?

W trakcie przechadzki zaciekawiły mnie  hałasy dochodzące ze stadionu Koszalińskiego Klubu Bałtyk, który  znajduje się w centrum zielonego serca naszego miasta. Trwał mecz piłki nożnej, w rozgrywkach CLJ (Centralnej Ligi Juniorów), w której jak się dowiedziałam od kibiców nasza lokalna Akademia Piłkarska bardzo dobrze sobie radzi. Nasi juniorzy do lat 15-tu wygrali 1:0 z drużyną Lechii Gdańsk.

Piłka nożna jest jedną z dyscyplin sportowych, której zasady zostaną dla mnie nieodgadnione. Duch kibica odzywa się jedynie w rozgrywkach światowych, przy udziale polskiej kadry.

Wracając do moich wytyczonych wcześniej zadań, stadion Bałtyku też poddałam testowi dostępności. Okazał się przyjazny dla osób z inną sprawnością fizyczną, Mimo, że impreza odbywała się na bocznym boisku, mogłam ją obserwować z widokowego tarasu, na który bez problemu dostałam się windą. Brawo dla zarządców Bałtyku Koszalin.

W tamtym roku w kwietniu odwiedziłam inny koszaliński stadion, poruszyłam to na mojej stronie, smutne ale obraz tej placówki do dzisiaj niewiele się zmienił.

Koszaliński park pozostawia jeszcze wiele do życzenia, ciągle wisi nędzny wizerunek wieloletnich zaniedbań. Tworzone ścieżki rowerowe z jednej strony rozświetlają miejski zieleniec, jednak z drugiej strony ujawniają ciemne schody.

Zastanawia  mnie zasadność pozostawiania komunistycznych budowlanych bubli, które nikomu nie służą. Czy koszt demontażu tak bardzo przekroczyłby budżet miasta? Czy może pozostawiono w myśl zasady „lepsze to niż nic”? Alejki spacerowe dla innych użytkowników, które ciągną się wzdłuż tras rowerowych nagle się urywają.

Widocznie, mój spacer ma ustanowione granice dystansu, mam nadzieję, że to tylko chwilowe zawieszenie prac i w niedalekiej przyszłości koszaliński park będzie wzorem idealnego obiektu użyteczności publicznej tj . dostępnego dla każdego.  

Racjonalne dostosowanie

Odnoszę wrażenie, że staję się monotematyczna, ale nie mogę przemilczeć i udawać, że nic się nie stało. Miałam do kupienia czajnik, ktoś powie, ale problem – odwiedziny w Domu Handlowym w centrum Koszalina i sprawa załatwiona. Otóż okazuje się, że niestety ja tam zakupów po raz kolejny nie dokonam. Schody przy wejściu głównym, ale była nadzieja – jest drugie wejście z poziomu zero. Nic z tego, wejście zablokowane dla mnie (nazywam to wiatrakiem) , wózek się zwyczajnie nie mieści. Wspomniałam, że była to kolejna moja próba zakupów w tym sklepie. Po raz kolejny nieudana. Nie będę cytowała słów pań ekspedientek, zażądałam rozmowy z koordynatorką organizacji pracy w tej placówce. Śmiałam się w duchu słysząc jak panie wzajemnie się wypychały do reprezentowania firmy w rozmowie ze zwykłym klientem. Usłyszałam, iż wiatrak zamontowany przy wejściu przede wszystkim ma za zadanie uniemożliwić ucieczkę złodziejowi i świetnie się sprawdza. Mało prawdopodobne, aby coś w organizacji uległo zmianie. Otrzymałam ustną deklarację przekazania mojej petycji do zarządu spółki. Był to już mój kolejny monit i do dzisiaj nic się nie zmieniło. Pozostało mi jedynie udać się do siedziby spółki z dziewiątym artykułem Konwencji ONZ o prawach osób niepełnosprawnych w ręku, ratyfikowanym przez władze Polski w 2012r. który mówi w wielkim skrócie: ”Dostępność odnosi się do zapewnienia osobom niepełnosprawnym na równi z innymi obywatelami samodzielnego dostępu do środowiska zabudowanego, transportu, informacji i komunikacji międzyludzkiej.”

W Konwencji zamieszczono jeszcze jedną ważną definicję, która w polskim prawie jest interpretowana wręcz odmiennie. „Racjonalne dostosowanie” wg Konwencji to szukanie optymalnych rozwiązań, bardziej użytecznych dla wszystkich ludzi (wszystkich grup osób niepełnosprawnych), a w praktyce polskiej: ‘to szukanie rozwiązań najtańszych, które będą spełniały wymóg Prawa budowlanego’82.

Wspomnę na koniec, że za brak dostępności we Francji wymierzane są wysokie kary finansowe, wielokrotne uchybienia doprowadzają do zamknięcia placówki.

Tak się złożyło, że miałam w tym dniu również mile zaskakujące chwile. Podejrzewam, że nikt z nas nie lubi załatwiać spraw urzędowych. W koszalińskim ratuszu miałam do podpisania kilka dokumentów w biurze na drugim piętrze. Pech, właśnie w tym dniu popsuła się winda. 

O zgrozo J E D Y N A!

Podsumuję pracę urzędu, odpowiedni ludzie na odpowiednich stanowiskach. Jeden telefon z parteru do biura na piętrze i po chwili miałam  przed sobą dokumenty do podpisania, które nie mogły czekać do jutra. Można? Wszystko zależy od ludzi. Brawo!

Przepisy, przepisami, a samo życie ustawia nam drogowskazy, którymi próbujemy przeforsować spotkane po drodze przeszkody, bariery.

Windą do…

Obecnie pomieszkuję na Podgórzu, remonty ulic mają się ku końcowi. Efekty widać, mam ogromną chęć w przyszłości skorzystać z transportu szynowego. Z tego co widzę to Kraków Podgórze jest przygotowane dla podróżnych na dodatkowych kołach.

Czytaj dalej “Windą do…”