Po wczorajszej burzy dzisiejsza pogoda zapowiadała się podobnie. Jednak stało się inaczej, trochę chłodniej, ale za to idealnie na spacer i odwiedziny moich starych, dobrych znajomych. Rudych Basiek - wiewiórek, zamieszkujących pobliski park. Pora była obiadowa i dlatego pewnie na zwyczajowe nawoływanie tj. stukanie orzeszkiem w korę drzewa, natychmiast pojawiły się nie wiadomo skąd cztery.
Ostatnie chwile w moim Krakowie (oczywiście w trakcie obecnego pobytu). Kolejna wizyta w przyszłym roku w czerwcu. Nie szkodzi doczekam się, czas szybko płynie.
Dzisiaj w pobliskim parku, odwiedziłam (jak zawsze) moje rude kumpele Baśki.
Pogoda zaskakuje nas wszystkich,piękne mamy lato tej jesieni,kwiatki kwitną.
Bufet zaopatrzony obficie nie sądziłam, że będzie mało, a jednak.