Tuż przed startem… 1 Tuż przed startem… 2 Dzisiaj – 9 maja po raz drugi brałam udział w tym biegu – moje wspomnienia z tamtego biegu razem ze zdjęciami opublikowałam na mojej antybarierze, wtedy pokonałam – 204 metry. Dzisiaj przeszłam 289 metrów (po dość długiej przerwie mego niechodzenia).
Czas na podsumowanie mojego udziału w WINGS FOR LIFE WORLD RUN.
Inspiracją do mojego startu w biegu stała się rozmowa z fajnym człowiekiem, którego poznałam na rehabilitacji w koszalińskim szpitalu. Mówię o byłym koszalińskim koszykarzu Piotrze Kondraciuku (sam boryka się z wieloma bolesnymi urazami) wciąż jest aktywny sportowo. Zacytuję kilka zdań Piotra, które mi oświeciły, bardzo zmotywowały:
Dzisiaj zacznę od końca, jadę albo idę w światowym biegu ”WINGS FOR LIFE WORLD”. Próbowałam zarejestrować się jako uczestniczka biegu w Poznaniu, ale niestety brak miejsc na liście startowej. Spóźniłam się, przez co przegapiłam szansę wypróbowania darmowego samodzielnego spaceru w egzoszkielecie. Trudno, wierzę że kiedyś ta chwila nastąpi.
Mój długoletni fitness w ostatnim czasie rozwinął się o zajęcia w koszalińskim szpitalu w oddziale rehabilitacji , z czego się bardzo cieszę. Ćwiczę to czego nie mogę wykonać w domu, w dodatku w doborowym towarzystwie. Nigdy nie wiemy co się nam przydarzy, w trakcie zajęć zaintrygował mnie pewien facet, nie wiedzieć dlaczego chciałam wiedzieć kim on jest. Odpowiedzi na to pytanie udzieliła mi Beata, szefowa rehabilitacji.