Rozmowa…


"Bez słów – niektórzy przecież nie mówią – uświadamiają, co tak naprawdę jest człowiekowi potrzebne, żeby mógł być szczęśliwy i się uśmiechnął."Dzięki przyjaźni z nimi poznaje się prawdziwe wartości i sens życia."
"Pomagać im nie umiemy. Nieraz upokarzamy ludzi, chcąc im pomóc. Widzisz kogoś na wózku na ulicy, to zapytaj go po prostu, jak pomóc? A czasem, tak mi opowiadają, niepełnosprawni słyszą: "Jaki pan biedny, pan nienormalny jest, tak?". W ten sposób są traktowani. Najbiedniejsi są ci z porażeniem mózgowym."Najbardziej irytuje mnie sytuacja,kiedy rozmówca kieruje się  nie do mnie ale osoby mi towarzyszącej.
"Dzięki przyjaźni z nimi poznaje się prawdziwe wartości i sens życia."
Od kilkunastu lat pani Anna Dymna prowadzi w telewizji publicznej  cykliczny program "Spotkajmy się". Poruszane są tematy dotyczące każdego człowieka, takie jak miłość, akceptacja, samotność, szczęście, wiara i nadzieja.Gośćmi programu są ludzie z olbrzymim dodatkowym bagażem dostarczonym przez życie.Rozmowa jest kierowana do ludzi sprawnych i niepełnosprawnych, dla zbliżenia wzajemnej relacji.
W telewizji sprawa wygląda prawdziwie,rzeczywiście zaproszeni goście mają możliwość zwyczajnego wygadania się. Życie jednak dyktuje nam zupełnie inne warunki.Na moją nietypową rozmowę rozmówca musi się uzbroic w wyjątkową cierpliwość,skupienie i zaopatrzyć w dużo wolnego czasu.Niestety, w obecnej dobie taki rozmówca to rzadkość. Dlatego bardzo sie cieszę ,że mam opcję zapisania "rozmowy-monologu"w moim laptopie,którą można  w każdej chwili odtworzyć.Gdyby jednak rozmowa miała przebiegać na żywo,konieczne byłyby specjalne warunki i zdecydowanie  wydłużony czas programu.Komu to  potrzebne? Na jedno z pytań, które prawdopodobnie by padło z ust prowadzęcej program pani Ani,spróbuję odpowiedzieć.Niemy dziennikarz? Niewielu ludzi uważało, że jest sens dalszego studiowania, gdy po wypadku nie mówiłam. Kontynuacja  studiów po dłuższej przerwie dla  większości osób była zaskoczeniem, jednak czułam ich wielkie wsparcie w mojej determinacji. Tak bardzo chciałam być dziennikarką i zostałam. Może trochę inaczej wyobrażałam sobie spełnienie w zawodzie,ale to co dzisiaj robię ma dla mnie wiekie znaczenie. 
"Dziewczyna mnie prowokowała, musiałam jej zadać pytanie, jaki sens ma jej życie? I siedzi taka uśmiechnięta na wózku, rusza tylko jedną ręką i mówi: "Aniu, wiesz, jaką ja ważną funkcję pełnię w życiu. Przecież gdy tak na mnie patrzysz, musisz sobie zdać sprawę z tego, jaka jesteś szczęśliwa i jak naprawdę piękne jest twoje życie".
Wiem,że moja obecność na uczelni mobilizowała do nauki wielu kolegów.   "Nigdy przedtem nie wiedziałam, że jestem tak szczęśliwa tylko z tego powodu, że mam dwie sprawne ręce i dwie nogi!"
Moje ograniczenia fizyczne po wypadku, zmusiły mnie do  regularnych  ćwiczeń.Rehabilitacja ,którą często odbywam w sali z ludźmi o różnych dolegliwościach, motywuje nas wszystkich do dalszej pracy.  
"Czesław Miłosz był wiernym widzem programu „Spotkajmy się!”. Powiedział mi kiedyś: „To wprost niepojęte, ileż mądrości jest w osobach tak poszkodowanych przez los! Jak oni szybko dojrzeli! Ja musiałem żyć 90 lat, żeby z pewnych rzeczy zdać sobie sprawę. A oni to wiedzą, mając 25 lat i siedząc na wózku”.