Moja „magiczna” rehabilitacja – rusztowania i drabiny

Agata Krokosz: Dzis proszę o kilka słów na temat stawania i stania – najpierw przy rusztowaniu, a później o staniu połączonym z chodzeniem pod drabiną przymocowaną do sufitu.
Każde dziecko w swoim rozwoju dłużej lub krócej robiło następujące czynności:
  1. pełzanie
  2. czworakowanie
  3. wstawanie (samodzielne lub przy przedmiotach)
  4. stanie ( samodzielne lub przy przedmiotach)
  5. chodzenie (samodzielne lub przy przedmiotach)
  6. bieganie i skoki.
Jeżeli przyjmiemy założenie, że struktura rehabilitacji powinna wynikać ze struktury genetyczno – rozwojowej, to jedyny możliwy wniosek to naśladowanie programu rozwojowego przetestowanego przez naturę w olbrzymiej ilości statystycznej rozumianej jako wzorzec rozwoju kilkudziesięciu miliardów ludzi.
  • pyt.: co trzeba robić żeby chodzić? 
  • odp.: trzeba jak najlepiej stać .
  • pyt.: co trzeba robić żeby biegać?
  • odp.: najpierw trzeba chodzić.
  • pyt.: co trzeba robić żeby stać?
  • odp.: trzeba umieć wstawać.
Różnica polega na tym, że przy chodzeniu struktura ruchu rozumiana jako gra stawowo – mięśniowa jest zupełnie inna niż podczas jeżdżenia. Pracują zupełnie inne sieci neuronalne i robią to w inny sposób. Dlatego, bazując na powyższych założeniach program twojej rehabilitacji zawiera ćwiczenia przy „klatce ruchowej”, gdzie stymuluje się: stanie, wstawanie – siadanie, pchanie klatki do przodu i do tyłu.
Podobne rozumowanie można przeprowadzić w innej sytuacji rehabilitacyjnej. Jeżeli pacjent chodzi w miarę samodzielnie, ale jego wzorzec chodu jest mniej lub bardziej zaburzony, to należy sprawdzić jakość czworakowania i pełzania. Poprawiając jakość tych ruchów w 99% osiągniemy poprawę chodzenia. Inne ćwiczenia nie mają takiego związku strukturalnego i dlatego, jeżeli jest postęp, to jest bardzo mały.