Kto jest większym inwalidą?

Przedziwne są pomysły urzędników.  Myślałam, że niewiele może mnie z ich strony zaskoczyć, ale to, co przeczytałam ostatnio wprawiło mnie w stan osłupienia. Nie wiem, czy śmiać się z tego, czy płakać.

 

Ale do rzeczy. Przy okazji remontu jednej z ulic w Warszawie znowu ktoś zapomniał o osobach jeżdżących na wózkach inwalidzkich.  Teraz, próbując ratować sytuację, Zarząd Dróg Miejskich przedstawił zainteresowanym bardzo ciekawe rozwiązanie. Wystarczy przejechać 700 metrów, aby przejść na drugą stronę ulicy.
żródło: Demotywatory.pl
Mało tego, zostało to nawet w bardzo czytelny sposób rozrysowane. Czyli niepełnosprawni nie powinni być niezadowoleni. A jednak są. Wystosowali nawet do Pani Prezydent „Wniosek o ucywilizowanie placu na Rozdrożu”. Tylko czy urzędnik to zrozumie? 
Czy osoby niepełnosprawne muszą być uwięzione w domu, bo komuś się wydaje, że wychodzą z domu tylko po to, żeby utrudnić  urzędnikom beztroskie planowanie.

Dodaj komentarz