Kategorie
Blog

Moje miasto otwiera się…

Droga bez barier.

Bardzo się cieszę, że już teraz podróż do i z Koszalina dla osób z niepełnosprawnością staje się łatwiejsza. Winda przy dworcu jest i działa, sama sprawdziłam. Koniec koszmarnych niekończących się objazdów po wątpliwie równych chodnikach. Do windy, którą wymieniłam wcześniej prowadzi piękny, aktualnie po remoncie tunel podziemny.

Podróż pociągiem stała się dla mnie realna. Mam taką nadzieję i zamierzam już wkrótce przetestować trasę do Mielna. Pochwalić się nią a nawet być przewodnikiem dla znajomych i przyjaciół, uczestników zbliżającego się festiwalu filmowego INTEGRACJA TY I JA. Poprzednie lata były ubogie w komunikację podmiejską.

Rozkład jazdy.

W ubiegłym roku rozkład jazdy pociągu do Mielna obowiązywał do 31 sierpnia. Impreza filmowa rozpoczyna się w pierwszych dniach września, a gdyby tak… chociaż o te kilka dni. Byłoby extra, sama też bym chętnie skorzystała z tak dogodnej dla wózkowiczów podróży nad nasze morze.

Kategorie
Blog

Jak co roku o tej samej porze….

Mniam, mniam…

Stało się już zwyczajem, że w trakcie mojego pobytu w Krakowie odwiedzam też moje serdeczne przyjaciółki, zwyczajowo zwane Baśkami. Wiewiórki, bo o nich wspominam mieszkają w parku im. Wojciecha Bednarskiego na Podgórzu. Jest to bardzo urokliwe miejsce.

Tak stało się i tym razem, czekały i zachowywały się jakbyśmy rozstały się wczoraj. Minął równo rok od naszego ostatniego spotkania i nic się nie zmieniło. Pełne energii i zaufania zabrały się rozkosznie za bufet zapełniony smakołykami tj. orzeszkami włoskimi.

Do zobaczenia za rok.

Kategorie
Blog

Weekend w plenerze

Ostatni weekend w Krakowie obfitował w plenerowe imprezy.

Piątkowe popołudnie spędziłam na Rynku Głównym w gronie sympatycznych ludzi. Trwał XX Małopolski Tydzień osób z niepełnosprawnościami. Rozstawiono dużo namiotów, w których zorganizowane grupy ludzi niepełnosprawnych ”chwaliły się” swoimi osiągnięciami, twórczością i umiejętnościami. Własne przeżycia, przekonały mnie nie raz, ile trzeba włożyć siły, koncentracji myśli a często wiele łez, aby wykonać prozaiczną czynność, którą w pełnej sprawności wykonujemy właściwie prawie automatycznie. Dużym zainteresowaniem cieszyła się liczna drużyna szachistów, która zapraszała do wspólnej gry. Sama nie umiem grać, ale miłym zaskoczeniem był widok ustawionej kolejki chętnych. Niezwykłe wrażenie wywarł na mnie mecz koszykówki, warunkiem udziału w grze było poruszanie się na wózku.

Widziałam podejmowanie prób grania w pozycji siedzącej przez osoby sprawne. Oj, nie łatwe to zadanie, jestem pełna podziwu dla zawodników.

O 20-tej na scenie Rynku Głównego wystąpił zespół aktorów z niepełnosprawnością o nazwie EXIT.

Repertuar zawierał słowa różnych psalmów ubarwione rytmicznym bluesem. W trakcie występu jeden z widzów otworzył przypadkową stronę Księgi Psalmów. Wspólnie z widownią stworzono następny utwór, który razem zaśpiewaliśmy. Gwiazdą wieczoru był Marek Piekarczyk, którego znałam jedynie z roli jurora muzycznego programu telewizyjnego.

Piękny człowiek i koncert, widać było, że publiczność zebrana wokół estrady nie była przypadkowa. Były wokalista rockowej grupy TSA, prekursorów heavy metalu w Polsce, tytułowy Jezus w rock – operze pt. Jezus Christ Superstar. Poderwał całą publikę do wspaniałej zabawy. Śpiewom a nawet tańcom nie było końca, trudno było się rozstać.

Przesadnie moim zdaniem nazwana hucznie „Festiwalem kawy” impreza  zorganizowana  na Tarasach Wiślanych, była mierna. Owszem wybór kaw smaków, różnorodność mieszanek i sposobów parzenia była pokaźna, słodkości również, ale organizacyjnie całość imprezy mocno kulała. Zabrakło mi klimatu w jakim powinno się delektować małą czarną.

Spory tłum kawoszy zmuszony był do przepychania się między ciasno ustawionymi stoiskami. Miejsca siedzące graniczyły z cudem, ja miałam swoje ze sobą (towarzyszy mi już od piętnastu lat, ale ten czas pędzi). Dawno zapomniane miejsce, brudno, toalety dla mnie niedostępne przez schody. Szkoda miałam nadzieję miło spędzić czas. Niestety.

Muszę się przyznać, że nie mam szczęścia do krakowskiej pogody, chciałam obejrzeć Paradę Smoków – smocze widowisko pod Wawelem. Zarówno rok temu, jak w tym roku potężna ulewa skutecznie mnie przegoniła, zdążyłam jedynie odwiedzić smoka wawelskiego.

Może w przyszłym roku…?                                                                                                              

Kategorie
Blog

Wybory poza domem

Stawiam krzyżyk…

Mój udział we wczorajszych wyborach do Parlamentu Europejskiego (po raz pierwszy) potwierdza regułę, że jak bardzo się chce, to można.

Pobyt w Krakowie, zaplanowany już miałam od dawna, okazało się, że właśnie w tym czasie odbędą się wybory. W koszalińskim ratuszu wydano mi imienne zaświadczenie, które pozwoliło zagłosować poza miejscem zamieszkania. W samym  Krakowie miałam dowolność wyboru Okręgowej Komisji Wyborczej, ze względu na dostępność obiektu. Po raz kolejny stwierdzam, co mnie bardzo cieszy, miasto Kraków jest miastem przyjaznym dla ludzi z niepełnosprawnościami.

Samo głosowanie przebiegło sprawnie.

Wśród sporej grupy wyborców niestety nie spotkałam nikogo na wózku.

Kategorie
Blog

Mój pierwszy…bieg

Niezwykłe towarzystwo.

Czas na podsumowanie mojego udziału w WINGS FOR LIFE WORLD RUN.

Kategorie
Blog

Mój “Bieg dla życia”

Dzisiaj zacznę od końca, jadę albo idę w światowym biegu ”WINGS FOR LIFE WORLD”. Próbowałam zarejestrować się jako uczestniczka biegu w Poznaniu, ale niestety brak miejsc na liście startowej. Spóźniłam się, przez co przegapiłam szansę wypróbowania darmowego samodzielnego spaceru w egzoszkielecie. Trudno, wierzę że kiedyś ta chwila nastąpi.

Mój długoletni fitness w ostatnim czasie rozwinął się o zajęcia w koszalińskim szpitalu w oddziale rehabilitacji , z czego się bardzo cieszę. Ćwiczę to czego nie mogę wykonać w domu, w dodatku w doborowym towarzystwie. Nigdy nie wiemy co się nam przydarzy, w trakcie zajęć zaintrygował mnie pewien facet, nie wiedzieć dlaczego chciałam wiedzieć kim on jest. Odpowiedzi na to pytanie udzieliła mi Beata, szefowa rehabilitacji.

Usłyszałam – filar koszalińskiej koszykówki w latach 90-tych. Tak, mnie nigdy nie przyciągał sport. Pan Piotr Kondraciuk bo o nim mowa, w bardzo krótkiej rozmowie uświadomił mi, że swoje siły w tragedii trzeba szukać tylko w swojej, a nie w obcej głowie. Rehabilitacja (choć czasami może najzwyczajniej boleć) jest konieczna, żeby nie usiąść albo się położyć, czyli się nie poddawać swojej chorobie, albo swojej inności. ‘’Dostałam’’ dodatkowej, wielkiej siły, za co Tobie Piotrku bardzo dziękuję.

Swój „bieg” realizuję w Koszalinie w Dolinie Wodnej, start w dniu 5 maja o godz. 13:00. Serdecznie zapraszam do biegu wspólnego, (jest czas na rejestrację) lub kibicowania i trzymania kciuków. Zakładam około 35 minut swojego uczestnictwa, to będzie mój rekord. Zobaczymy. Pozdrawiam i do zobaczenia na starcie biegu.

Czy będę pierwsza na mecie zobaczymy?

Kategorie
Blog

Zielone serce Koszalina

Na ostatnim spacerze moje kroki (kółka) skierowałam do naszego miejskiego parku. Czy to miejsce użyteczności publicznej jest dostępne dla wszystkich, po zakończonych pracach nowo powstałych ścieżek rowerowych?

W trakcie przechadzki zaciekawiły mnie  hałasy dochodzące ze stadionu Koszalińskiego Klubu Bałtyk, który  znajduje się w centrum zielonego serca naszego miasta. Trwał mecz piłki nożnej, w rozgrywkach CLJ (Centralnej Ligi Juniorów), w której jak się dowiedziałam od kibiców nasza lokalna Akademia Piłkarska bardzo dobrze sobie radzi. Nasi juniorzy do lat 15-tu wygrali 1:0 z drużyną Lechii Gdańsk.

Piłka nożna jest jedną z dyscyplin sportowych, której zasady zostaną dla mnie nieodgadnione. Duch kibica odzywa się jedynie w rozgrywkach światowych, przy udziale polskiej kadry.

Wracając do moich wytyczonych wcześniej zadań, stadion Bałtyku też poddałam testowi dostępności. Okazał się przyjazny dla osób z inną sprawnością fizyczną, Mimo, że impreza odbywała się na bocznym boisku, mogłam ją obserwować z widokowego tarasu, na który bez problemu dostałam się windą. Brawo dla zarządców Bałtyku Koszalin.

W tamtym roku w kwietniu odwiedziłam inny koszaliński stadion, poruszyłam to na mojej stronie, smutne ale obraz tej placówki do dzisiaj niewiele się zmienił.

Koszaliński park pozostawia jeszcze wiele do życzenia, ciągle wisi nędzny wizerunek wieloletnich zaniedbań. Tworzone ścieżki rowerowe z jednej strony rozświetlają miejski zieleniec, jednak z drugiej strony ujawniają ciemne schody.

Zastanawia  mnie zasadność pozostawiania komunistycznych budowlanych bubli, które nikomu nie służą. Czy koszt demontażu tak bardzo przekroczyłby budżet miasta? Czy może pozostawiono w myśl zasady „lepsze to niż nic”? Alejki spacerowe dla innych użytkowników, które ciągną się wzdłuż tras rowerowych nagle się urywają.

Widocznie, mój spacer ma ustanowione granice dystansu, mam nadzieję, że to tylko chwilowe zawieszenie prac i w niedalekiej przyszłości koszaliński park będzie wzorem idealnego obiektu użyteczności publicznej tj . dostępnego dla każdego.

Kategorie
Blog

Poczta Polska nie-dostępna

Mam dosyć ignorancji.

Pierwszy raz opiszę dość szczegółowo bardzo smutne i przykre zdarzenie jakie mnie spotkało. Nieludzkie i nieeleganckie zachowanie urzędniczki państwowej. Borykam się z myślami czy nadszedł czas konsekwentnego wymagania pewnych obowiązujących przepisów.

Temat równej dostępności dla wszystkich w miejscach publicznych poruszałam już kilkakrotnie. Prezydent Polski podpisał w 2009 roku procedury unijne dotyczące dostępności miejsc publicznych .Została podpisana dostępność częściowa, ale dla mnie jest ona iluzoryczna, gdyż w praktyce wiele miejsc dla takich osób jak ja, jest niedostępna. Warunkowe unijne procedury działają w Polsce tylko do 31 grudnia 2019 r. Tyle czasu dostaliśmy od Europy. Od 1 stycznia 2020 r. wszystkie miejsca publiczne w naszym kraju, podkreślam wszystkie muszą i powinny być dostępne! Pozostało kilka miesięcy, wydawałoby się, że jesteśmy przygotowani na pełną realizację procedur unijnych w kwestii dostępności. Niestety życie przedstawia całkowicie inne realia.

A teraz czas na konkrety, przykładem jest nasza kochana Poczta Polska.

Zacznę od początku. p>Z naszej skrzynki pocztowej mama wyjęła awizo do mnie (do tej pory nie miałam kłopotu z korespondencją, pisma doręczał mi do ręki listonosz (mieszkam na parterze skrzynka zamocowana jest na ścianie na wprost moich drzwi). Może był to inny doręczyciel, ale na pewno byłam w domu.

Próba odebrania przez mamę pisma w urzędzie nie powiodła się – PROCEDURY! – muszę odebrać osobiście. W pośpiechu (ha, ha …w moim przypadku około godziny) stanęłam przed wejściem placówki Poczty Polskiej.

Czekam

Mama weszła do budynku a ja stoję przed schodami. Naklejka na drzwiach informuje o dostępności dla osób na wózkach, dopiero po chwili dostrzegam malutki sprzęcik do komunikacji osób na wózkach na zewnątrz budynku z pracownikami urzędu. Na dworze zimno, moje próby kontaktu nie powiodły się. Naciskałam trzykrotnie dzwonek, bez odzewu, żadnej reakcji ze urzędników administracji państwowej, a przecież o zgrozo dla pań, mógł to być kolejny klient na wózku.

Okazuje się, że jednak można ominąć przepisy, bo mama częściowo w moim imieniu „załatwia” sprawę przy okienku, pozostałe formalności, czyli moje podpisywanie odbioru pism odbędzie się, nie uwierzycie, na dworze.

Odbyło to się w obecności “biednej” pani urzędniczki, która niestety nie chciała upamiętnić się na wspólnym zdjęciu. Przemilczę zachowanie tej Pani, życzę serdecznie jej i jej najbliższym pełnej sprawności zawsze. Usłyszałam na koniec, że w tej placówce urzędu państwowego w taki sposób wdrożone zostały przepisy unijne dotyczące dostępności dla każdego. Na koniec, od tzw. zaplecza, budynku pocztowego widoczny jest podjazd, ale zapewne procedury zarządcy gmachu zabraniają korzystania osobom postronnym.

Nie miałam już chęci tego sprawdzać. Spodziewam się jeszcze kilku pism za pokwitowaniem osobistym, zastanawiam się gdzie zaplanować następne potwierdzenie odbioru, przy podobnej aurze: w pobliskiej kawiarence czy w moim samochodzie na parkingu. Próbuję żartować, ale pomału mam już dość wiecznych przepychanek, tłumaczeń, dochodzeń, pogawędek dydaktycznych itp. Konstytucja Rzeczpospolitej Polskiej gwarantuje mi prawo do równego traktowania.

Kategorie
Blog

Głośno, wesoło i bardzo kolorowo….

Chętnie porozmawiam

Przepiękne, nieznane mi gatunki papug chwilami odnosiłam wrażenie rozmowy, wywiadu z nimi. Mimo niewoli mam wrażenie, że im jest dobrze.

Kategorie
Blog

Wsiąść do pociągu…

Dziękuję z całego serca mamie Szymka (publikuję link z relacją z podróży z osobą z niepełnosprawnością – facebook.com/alicja.kaiserkonieczna/posts/1998019563566437)

Jestem dorosłą osobą z dużym ograniczeniem fizycznym, poruszam się na wózku w asyście osoby drugiej. W swojej najbliższej przyszłości beztrosko planowałam podróż do Krakowa pociągiem!

Podkreślam beztrosko, dlaczego?