Mój pierwszy…bieg.

Niezwykłe towarzystwo.

Czas na podsumowanie mojego udziału w WINGS FOR LIFE WORLD RUN.

Czytaj dalej “Mój pierwszy…bieg.”

Mój “Bieg dla życia”

Dzisiaj zacznę od końca, jadę albo idę w światowym biegu ”WINGS FOR LIFE WORLD”. Próbowałam zarejestrować się jako uczestniczka biegu w Poznaniu, ale niestety brak miejsc na liście startowej. Spóźniłam się, przez co przegapiłam szansę wypróbowania darmowego samodzielnego spaceru w egzoszkielecie. Trudno, wierzę że kiedyś ta chwila nastąpi.

Mój długoletni fitness w ostatnim czasie rozwinął się o zajęcia w koszalińskim szpitalu w oddziale rehabilitacji , z czego się bardzo cieszę. Ćwiczę to czego nie mogę wykonać w domu, w dodatku w doborowym towarzystwie. Nigdy nie wiemy co się nam przydarzy, w trakcie zajęć zaintrygował mnie pewien facet, nie wiedzieć dlaczego chciałam wiedzieć kim on jest. Odpowiedzi na to pytanie udzieliła mi Beata, szefowa rehabilitacji.

Usłyszałam – filar koszalińskiej koszykówki w latach 90-tych. Tak, mnie nigdy nie przyciągał sport. Pan Piotr Kondraciuk bo o nim mowa, w bardzo krótkiej rozmowie uświadomił mi, że swoje siły w tragedii trzeba szukać tylko w swojej, a nie w obcej głowie. Rehabilitacja (choć czasami może najzwyczajniej boleć) jest konieczna, żeby nie usiąść albo się położyć, czyli się nie poddawać swojej chorobie, albo swojej inności. ‘’Dostałam’’ dodatkowej, wielkiej siły, za co Tobie Piotrku bardzo dziękuję.

Swój „bieg” realizuję w Koszalinie w Dolinie Wodnej, start w dniu 5 maja o godz. 13:00. Serdecznie zapraszam do biegu wspólnego, (jest czas na rejestrację) lub kibicowania i trzymania kciuków. Zakładam około 35 minut swojego uczestnictwa, to będzie mój rekord. Zobaczymy. Pozdrawiam i do zobaczenia na starcie biegu.

Czy będę pierwsza na mecie zobaczymy?

Zielone serce Koszalina

Na ostatnim spacerze moje kroki (kółka) skierowałam do naszego miejskiego parku. Czy to miejsce użyteczności publicznej jest dostępne dla wszystkich, po zakończonych pracach nowo powstałych ścieżek rowerowych?

W trakcie przechadzki zaciekawiły mnie  hałasy dochodzące ze stadionu Koszalińskiego Klubu Bałtyk, który  znajduje się w centrum zielonego serca naszego miasta. Trwał mecz piłki nożnej, w rozgrywkach CLJ (Centralnej Ligi Juniorów), w której jak się dowiedziałam od kibiców nasza lokalna Akademia Piłkarska bardzo dobrze sobie radzi. Nasi juniorzy do lat 15-tu wygrali 1:0 z drużyną Lechii Gdańsk.

Piłka nożna jest jedną z dyscyplin sportowych, której zasady zostaną dla mnie nieodgadnione. Duch kibica odzywa się jedynie w rozgrywkach światowych, przy udziale polskiej kadry.

Wracając do moich wytyczonych wcześniej zadań, stadion Bałtyku też poddałam testowi dostępności. Okazał się przyjazny dla osób z inną sprawnością fizyczną, Mimo, że impreza odbywała się na bocznym boisku, mogłam ją obserwować z widokowego tarasu, na który bez problemu dostałam się windą. Brawo dla zarządców Bałtyku Koszalin.

W tamtym roku w kwietniu odwiedziłam inny koszaliński stadion, poruszyłam to na mojej stronie, smutne ale obraz tej placówki do dzisiaj niewiele się zmienił.

Koszaliński park pozostawia jeszcze wiele do życzenia, ciągle wisi nędzny wizerunek wieloletnich zaniedbań. Tworzone ścieżki rowerowe z jednej strony rozświetlają miejski zieleniec, jednak z drugiej strony ujawniają ciemne schody.

Zastanawia  mnie zasadność pozostawiania komunistycznych budowlanych bubli, które nikomu nie służą. Czy koszt demontażu tak bardzo przekroczyłby budżet miasta? Czy może pozostawiono w myśl zasady „lepsze to niż nic”? Alejki spacerowe dla innych użytkowników, które ciągną się wzdłuż tras rowerowych nagle się urywają.

Widocznie, mój spacer ma ustanowione granice dystansu, mam nadzieję, że to tylko chwilowe zawieszenie prac i w niedalekiej przyszłości koszaliński park będzie wzorem idealnego obiektu użyteczności publicznej tj . dostępnego dla każdego.  

Poczta Polska nie-dostępna

Mam dosyć ignorancji.

Pierwszy raz opiszę dość szczegółowo bardzo smutne i przykre zdarzenie jakie mnie spotkało. Nieludzkie i nieeleganckie zachowanie urzędniczki państwowej. Borykam się z myślami czy nadszedł czas konsekwentnego wymagania pewnych obowiązujących przepisów.

Temat równej dostępności dla wszystkich w miejscach publicznych poruszałam już kilkakrotnie. Prezydent Polski podpisał w 2009 roku procedury unijne dotyczące dostępności miejsc publicznych .Została podpisana dostępność częściowa, ale dla mnie jest ona iluzoryczna, gdyż w praktyce wiele miejsc dla takich osób jak ja, jest niedostępna. Warunkowe unijne procedury działają w Polsce tylko do 31 grudnia 2019 r. Tyle czasu dostaliśmy od Europy. Od 1 stycznia 2020 r. wszystkie miejsca publiczne w naszym kraju, podkreślam wszystkie muszą i powinny być dostępne! Pozostało kilka miesięcy, wydawałoby się, że jesteśmy przygotowani na pełną realizację procedur unijnych w kwestii dostępności. Niestety życie przedstawia całkowicie inne realia.

A teraz czas na konkrety, przykładem jest nasza kochana Poczta Polska.

Zacznę od początku. p>Z naszej skrzynki pocztowej mama wyjęła awizo do mnie (do tej pory nie miałam kłopotu z korespondencją, pisma doręczał mi do ręki listonosz (mieszkam na parterze skrzynka zamocowana jest na ścianie na wprost moich drzwi). Może był to inny doręczyciel, ale na pewno byłam w domu.

Próba odebrania przez mamę pisma w urzędzie nie powiodła się – PROCEDURY! – muszę odebrać osobiście. W pośpiechu (ha, ha …w moim przypadku około godziny) stanęłam przed wejściem placówki Poczty Polskiej.

Czekam

Mama weszła do budynku a ja stoję przed schodami. Naklejka na drzwiach informuje o dostępności dla osób na wózkach, dopiero po chwili dostrzegam malutki sprzęcik do komunikacji osób na wózkach na zewnątrz budynku z pracownikami urzędu. Na dworze zimno, moje próby kontaktu nie powiodły się. Naciskałam trzykrotnie dzwonek, bez odzewu, żadnej reakcji ze urzędników administracji państwowej, a przecież o zgrozo dla pań, mógł to być kolejny klient na wózku.

Okazuje się, że jednak można ominąć przepisy, bo mama częściowo w moim imieniu „załatwia” sprawę przy okienku, pozostałe formalności, czyli moje podpisywanie odbioru pism odbędzie się, nie uwierzycie, na dworze.

Odbyło to się w obecności “biednej” pani urzędniczki, która niestety nie chciała upamiętnić się na wspólnym zdjęciu. Przemilczę zachowanie tej Pani, życzę serdecznie jej i jej najbliższym pełnej sprawności zawsze. Usłyszałam na koniec, że w tej placówce urzędu państwowego w taki sposób wdrożone zostały przepisy unijne dotyczące dostępności dla każdego. Na koniec, od tzw. zaplecza, budynku pocztowego widoczny jest podjazd, ale zapewne procedury zarządcy gmachu zabraniają korzystania osobom postronnym.

Nie miałam już chęci tego sprawdzać. Spodziewam się jeszcze kilku pism za pokwitowaniem osobistym, zastanawiam się gdzie zaplanować następne potwierdzenie odbioru, przy podobnej aurze: w pobliskiej kawiarence czy w moim samochodzie na parkingu. Próbuję żartować, ale pomału mam już dość wiecznych przepychanek, tłumaczeń, dochodzeń, pogawędek dydaktycznych itp. Konstytucja Rzeczpospolitej Polskiej gwarantuje mi prawo do równego traktowania.

Głośno, wesoło i bardzo kolorowo….

Rozmowa w cztery oczy

Chętnie porozmawiam

Przepiękne, nieznane mi gatunki papug chwilami odnosiłam wrażenie rozmowy, wywiadu z nimi. Mimo niewoli mam wrażenie, że im jest dobrze.

Czytaj dalej “Głośno, wesoło i bardzo kolorowo….”

Wsiąść do pociągu…

Dziękuję z całego serca mamie Szymka (publikuję link z relacją z podróży z osobą z niepełnosprawnością – facebook.com/alicja.kaiserkonieczna/posts/1998019563566437)

Jestem dorosłą osobą z dużym ograniczeniem fizycznym, poruszam się na wózku w asyście osoby drugiej. W swojej najbliższej przyszłości beztrosko planowałam podróż do Krakowa pociągiem!

Podkreślam beztrosko, dlaczego?

Czytaj dalej “Wsiąść do pociągu…”

Trzy proste słowa

(Papież Franciszek z okna papieskiego do wiernych zgromadzonych na ul. Franciszkańskiej w Krakowie.)

Dam Wam radę: nie kładźcie się spać bez pogodzenia się. A wiecie czemu? Ponieważ zimna wojna następnego dnia staje się niebezpieczna.

A co mam zrobić, żeby się pogodzić?- mógłby zapytać ktoś z Was. Nie trzeba nic mówić- wystarczy gest. I tyle. I już jest zgoda. Gdzie jest miłość, jeden gest wszystko załatwia.

Czytaj dalej “Trzy proste słowa”

Pokój bez wyjścia.

Moim zdaniem  powinno się krzyczeć o tej tragedii, której winni są znowu dorośli. Czy my rzeczywiście  potrzebujemy teczek zezwoleń? Chyba tak, bo nie chcemy być przewidywalni, przezorni, szukamy oszczędności w wydatkach ,które zapewniają bezpieczeństwo.

Czytaj dalej “Pokój bez wyjścia.”

Kolorowy wieczór

Kilka dni temu obejrzałam w kinie Kryterium, film pt. ”Miłość jest wszystkim”, w ramach programu Szminki Movie. Jest to projekt – pomysł, w którym cyklicznie raz w miesiącu odbędzie się projekcja nowego filmu. Bilet w promocji, pakiet słodkości i niespodzianek dla osób siedzących na widowni. Wszyscy zadowoleni, widownia wypełniona po brzegi (dobrze, że miałam swoje niezawodne stałe miejsce siedzące).

 

Na wszelki wypadek zostały już zakupione bilety na przyszłe seanse. W jednym z nich główną rolę zagra moja gwiazda J.L. z czego się  bardzo cieszę. Kino Kryterium jest placówka publiczną dostępną dla osób z niepełnosprawnością. Wyjście do kina dość późną porą dało mi szansę poznać nową szatę miasta-świąteczną. Zapowiada się całkiem ładnie.

 

Sesja z barierą

Te drzwi otwierają się same.

Nie mam szansy na wejście

W jednym z ostatnich moich wpisów przekonywałam, że Polacy są całkiem tolerancyjni. Dzisiaj nie mogę tego potwierdzić po obejrzeniu w Faktach TV informacji o radnym z Aleksandrowskiego Kujawskiego. Skandalem nazwę zachowania włodarzy miasta, pomysły na realizację planu czyli spotkania „na szczycie’’ panów przerosły wszelkie granice. Targanie po schodach bez przygotowania?! Brak słów na brak poczucia zapewnienia bezpieczeństwa. Z własnego doświadczenia widzę, że te schody są za strome i za bardzo wysokie. Nie dziwię się jego sprzeciwu o wnoszeniu na pierwsze piętro, bo ja już kilka miesięcy wstecz pisałam, nigdy nie lubiłam i w dalszym ciągu nie znoszę , żeby obce dla mnie osoby łapały mój wózek ze mną na pokładzie. Wnosić i znosić po schodach można tylko z doświadczonym asystentem.

Schody z dzwonkiem, domyślam się na czym polega wjazd.

Szkoda gadać, tym bardziej, że nowo wybrany członek Rady Miejskiej uprzedził urzędników o swojej inności. Moim zdaniem wystarczyło „przenieść” imprezę na parter i po problemie. Czasami jestem na siebie zła, że tak pomału piszę, moje komentarze trafiają z poślizgiem czasowym, czyli prawie po temacie. W tym przypadku nawet dobrze się złożyło, kiepska dostępność w miejscach publicznych jest coraz bardziej widoczna i odczuwalna. Ucieszyłam się, że jest coraz więcej chętnych osób z niepełnosprawnością, które lokalnie zaczynają przecierać ścieżki. Wszystko zależy od człowieka ,ważne jest, że się chce. Chcieć to móc.  Radnych na wózkach już dzisiaj widać  w miastach m.in. Toruniu, Nysie, Bochni  i Opolu.

Parking dla osób z niepełnosprawnością, którego powierzchnia nie pozwoli wózkiem ruszyć z miejsca

Mam nadzieję, że z czasem zaczniemy wdrażać funkcjonalne projekty.