Poczta Polska nie-dostępna

Mam dosyć ignorancji.

Pierwszy raz opiszę dość szczegółowo bardzo smutne i przykre zdarzenie jakie mnie spotkało. Nieludzkie i nieeleganckie zachowanie urzędniczki państwowej. Borykam się z myślami czy nadszedł czas konsekwentnego wymagania pewnych obowiązujących przepisów.

Temat równej dostępności dla wszystkich w miejscach publicznych poruszałam już kilkakrotnie. Prezydent Polski podpisał w 2009 roku procedury unijne dotyczące dostępności miejsc publicznych .Została podpisana dostępność częściowa, ale dla mnie jest ona iluzoryczna, gdyż w praktyce wiele miejsc dla takich osób jak ja, jest niedostępna. Warunkowe unijne procedury działają w Polsce tylko do 31 grudnia 2019 r. Tyle czasu dostaliśmy od Europy. Od 1 stycznia 2020 r. wszystkie miejsca publiczne w naszym kraju, podkreślam wszystkie muszą i powinny być dostępne! Pozostało kilka miesięcy, wydawałoby się, że jesteśmy przygotowani na pełną realizację procedur unijnych w kwestii dostępności. Niestety życie przedstawia całkowicie inne realia.

A teraz czas na konkrety, przykładem jest nasza kochana Poczta Polska.

Zacznę od początku. p>Z naszej skrzynki pocztowej mama wyjęła awizo do mnie (do tej pory nie miałam kłopotu z korespondencją, pisma doręczał mi do ręki listonosz (mieszkam na parterze skrzynka zamocowana jest na ścianie na wprost moich drzwi). Może był to inny doręczyciel, ale na pewno byłam w domu.

Próba odebrania przez mamę pisma w urzędzie nie powiodła się – PROCEDURY! – muszę odebrać osobiście. W pośpiechu (ha, ha …w moim przypadku około godziny) stanęłam przed wejściem placówki Poczty Polskiej.

Czekam

Mama weszła do budynku a ja stoję przed schodami. Naklejka na drzwiach informuje o dostępności dla osób na wózkach, dopiero po chwili dostrzegam malutki sprzęcik do komunikacji osób na wózkach na zewnątrz budynku z pracownikami urzędu. Na dworze zimno, moje próby kontaktu nie powiodły się. Naciskałam trzykrotnie dzwonek, bez odzewu, żadnej reakcji ze urzędników administracji państwowej, a przecież o zgrozo dla pań, mógł to być kolejny klient na wózku.

Okazuje się, że jednak można ominąć przepisy, bo mama częściowo w moim imieniu „załatwia” sprawę przy okienku, pozostałe formalności, czyli moje podpisywanie odbioru pism odbędzie się, nie uwierzycie, na dworze.

Odbyło to się w obecności “biednej” pani urzędniczki, która niestety nie chciała upamiętnić się na wspólnym zdjęciu. Przemilczę zachowanie tej Pani, życzę serdecznie jej i jej najbliższym pełnej sprawności zawsze. Usłyszałam na koniec, że w tej placówce urzędu państwowego w taki sposób wdrożone zostały przepisy unijne dotyczące dostępności dla każdego. Na koniec, od tzw. zaplecza, budynku pocztowego widoczny jest podjazd, ale zapewne procedury zarządcy gmachu zabraniają korzystania osobom postronnym.

Nie miałam już chęci tego sprawdzać. Spodziewam się jeszcze kilku pism za pokwitowaniem osobistym, zastanawiam się gdzie zaplanować następne potwierdzenie odbioru, przy podobnej aurze: w pobliskiej kawiarence czy w moim samochodzie na parkingu. Próbuję żartować, ale pomału mam już dość wiecznych przepychanek, tłumaczeń, dochodzeń, pogawędek dydaktycznych itp. Konstytucja Rzeczpospolitej Polskiej gwarantuje mi prawo do równego traktowania.

Głośno, wesoło i bardzo kolorowo….

Rozmowa w cztery oczy

Chętnie porozmawiam

Przepiękne, nieznane mi gatunki papug chwilami odnosiłam wrażenie rozmowy, wywiadu z nimi. Mimo niewoli mam wrażenie, że im jest dobrze.

Czytaj dalej “Głośno, wesoło i bardzo kolorowo….”

Wsiąść do pociągu…

Dziękuję z całego serca mamie Szymka (publikuję link z relacją z podróży z osobą z niepełnosprawnością – facebook.com/alicja.kaiserkonieczna/posts/1998019563566437)

Jestem dorosłą osobą z dużym ograniczeniem fizycznym, poruszam się na wózku w asyście osoby drugiej. W swojej najbliższej przyszłości beztrosko planowałam podróż do Krakowa pociągiem!

Podkreślam beztrosko, dlaczego?

Czytaj dalej “Wsiąść do pociągu…”

Trzy proste słowa

(Papież Franciszek z okna papieskiego do wiernych zgromadzonych na ul. Franciszkańskiej w Krakowie.)

Dam Wam radę: nie kładźcie się spać bez pogodzenia się. A wiecie czemu? Ponieważ zimna wojna następnego dnia staje się niebezpieczna.

A co mam zrobić, żeby się pogodzić?- mógłby zapytać ktoś z Was. Nie trzeba nic mówić- wystarczy gest. I tyle. I już jest zgoda. Gdzie jest miłość, jeden gest wszystko załatwia.

Czytaj dalej “Trzy proste słowa”

Pokój bez wyjścia.

Moim zdaniem  powinno się krzyczeć o tej tragedii, której winni są znowu dorośli. Czy my rzeczywiście  potrzebujemy teczek zezwoleń? Chyba tak, bo nie chcemy być przewidywalni, przezorni, szukamy oszczędności w wydatkach ,które zapewniają bezpieczeństwo.

Czytaj dalej “Pokój bez wyjścia.”

Kolorowy wieczór

Kilka dni temu obejrzałam w kinie Kryterium, film pt. ”Miłość jest wszystkim”, w ramach programu Szminki Movie. Jest to projekt – pomysł, w którym cyklicznie raz w miesiącu odbędzie się projekcja nowego filmu. Bilet w promocji, pakiet słodkości i niespodzianek dla osób siedzących na widowni. Wszyscy zadowoleni, widownia wypełniona po brzegi (dobrze, że miałam swoje niezawodne stałe miejsce siedzące).

 

Na wszelki wypadek zostały już zakupione bilety na przyszłe seanse. W jednym z nich główną rolę zagra moja gwiazda J.L. z czego się  bardzo cieszę. Kino Kryterium jest placówka publiczną dostępną dla osób z niepełnosprawnością. Wyjście do kina dość późną porą dało mi szansę poznać nową szatę miasta-świąteczną. Zapowiada się całkiem ładnie.

 

Sesja z barierą

Te drzwi otwierają się same.

Nie mam szansy na wejście

W jednym z ostatnich moich wpisów przekonywałam, że Polacy są całkiem tolerancyjni. Dzisiaj nie mogę tego potwierdzić po obejrzeniu w Faktach TV informacji o radnym z Aleksandrowskiego Kujawskiego. Skandalem nazwę zachowania włodarzy miasta, pomysły na realizację planu czyli spotkania „na szczycie’’ panów przerosły wszelkie granice. Targanie po schodach bez przygotowania?! Brak słów na brak poczucia zapewnienia bezpieczeństwa. Z własnego doświadczenia widzę, że te schody są za strome i za bardzo wysokie. Nie dziwię się jego sprzeciwu o wnoszeniu na pierwsze piętro, bo ja już kilka miesięcy wstecz pisałam, nigdy nie lubiłam i w dalszym ciągu nie znoszę , żeby obce dla mnie osoby łapały mój wózek ze mną na pokładzie. Wnosić i znosić po schodach można tylko z doświadczonym asystentem.

Schody z dzwonkiem, domyślam się na czym polega wjazd.

Szkoda gadać, tym bardziej, że nowo wybrany członek Rady Miejskiej uprzedził urzędników o swojej inności. Moim zdaniem wystarczyło „przenieść” imprezę na parter i po problemie. Czasami jestem na siebie zła, że tak pomału piszę, moje komentarze trafiają z poślizgiem czasowym, czyli prawie po temacie. W tym przypadku nawet dobrze się złożyło, kiepska dostępność w miejscach publicznych jest coraz bardziej widoczna i odczuwalna. Ucieszyłam się, że jest coraz więcej chętnych osób z niepełnosprawnością, które lokalnie zaczynają przecierać ścieżki. Wszystko zależy od człowieka ,ważne jest, że się chce. Chcieć to móc.  Radnych na wózkach już dzisiaj widać  w miastach m.in. Toruniu, Nysie, Bochni  i Opolu.

Parking dla osób z niepełnosprawnością, którego powierzchnia nie pozwoli wózkiem ruszyć z miejsca

Mam nadzieję, że z czasem zaczniemy wdrażać funkcjonalne projekty.

Ratunku!!! Na deskach teatru koszalińskiego

Ostatnio w naszym teatrze szczerze się pośmiałam podczas przedstawienia  „Mayday”, którego premiera w Koszalinie odbyła się  w Styczniu tego roku. Jest listopad a sztuka cieszy się w nadal olbrzymim powodzeniem. Widownia pękała w szwach, dostawiono dużo krzeseł. Nie dziwię się, przezabawna akcja rozgrywa się (po adaptacji sztuki) w Koszalinie, jest grana przez aktorów naszego teatru. Bohaterem sztuki jest taksówkarz prowadzący od dawna podwójne życie  z dwiema kobietami. Sielankę przerywa jego nagły wypadek. Zła interpretacja prób wyjaśnień, dodatkowe niespodziewane wydarzenia spowodowały kompletny chaos. Próby rozwikłania sytuacji doprowadzały nas widzów do łez ze śmiechu. Po spektaklu  potwierdza się przysłowie, że kłamstwo  ma krótkie nóżki. Nie mogę zdradzić za wiele,  ale szczerze polecam bo wiem, że sztuka będzie jeszcze wystawiana na deskach naszego teatru.   Lubię ten nasz koszaliński teatr, ma swoisty klimacik i przede wszystkim jest przyjazny tzn. dostępny dla wózkowiczów. Dużo się dzieje, mam w planie jeszcze w tym roku obejrzeć i uczestniczyć w co najmniej dwóch przedstawieniach.

Zobaczymy!

Koty, komu do nowego domu?

Zwierzaki w kawiarni. Tak to nie pomyłka, kilka kotów (bo o nich mowa) od kilku miesięcy pomieszkują w kawiarni.
Widać po ich zachowaniu, kto tutaj jest gospodarzem a kto gościem. Obowiązuje regulamin naszych zachowań do zwierząt. Słusznie, bo efekty  przedawkowanej opiekuńczości mogłyby mieć fatalny zdrowotny skutek dla  futrzaków. Nie ukrywam mojego  zaskoczenia i radości z powodu powstania tego rodzaju pomocy dla kotków (bez domu) w moim mieście. Pierwsze „kocie kawiarnie” poznałam w Krakowie, gdzie byłam częstym gościem. Pomysł  mi się bardzo spodobał, choć sama nie mogłabym sprawować pieczy.  Dlaczego? Dlatego, że lokatorami tzw. na czas określony są koty wyznaczone przez fundację do adopcji. Nie umiałabym oddać w inne ręce  żadnego kociaka. Fajną sprawą wydaje się być współpraca właściciela kawiarni z koszalińskim schroniskiem dla zwierząt. Nadchodzi zimny czas, w kawiarni każdy z nas ma możliwość przekazać karmę, koce itp. Zapotrzebowanie jest duże, ale wiem, że razem damy radę. Pierwsze zamówienie zrealizowane, sprzęt jak widać na zdjęciu został zaakceptowany.

Racjonalne dostosowanie

Odnoszę wrażenie, że staję się monotematyczna, ale nie mogę przemilczeć i udawać, że nic się nie stało. Miałam do kupienia czajnik, ktoś powie, ale problem – odwiedziny w Domu Handlowym w centrum Koszalina i sprawa załatwiona. Otóż okazuje się, że niestety ja tam zakupów po raz kolejny nie dokonam. Schody przy wejściu głównym, ale była nadzieja – jest drugie wejście z poziomu zero. Nic z tego, wejście zablokowane dla mnie (nazywam to wiatrakiem) , wózek się zwyczajnie nie mieści. Wspomniałam, że była to kolejna moja próba zakupów w tym sklepie. Po raz kolejny nieudana. Nie będę cytowała słów pań ekspedientek, zażądałam rozmowy z koordynatorką organizacji pracy w tej placówce. Śmiałam się w duchu słysząc jak panie wzajemnie się wypychały do reprezentowania firmy w rozmowie ze zwykłym klientem. Usłyszałam, iż wiatrak zamontowany przy wejściu przede wszystkim ma za zadanie uniemożliwić ucieczkę złodziejowi i świetnie się sprawdza. Mało prawdopodobne, aby coś w organizacji uległo zmianie. Otrzymałam ustną deklarację przekazania mojej petycji do zarządu spółki. Był to już mój kolejny monit i do dzisiaj nic się nie zmieniło. Pozostało mi jedynie udać się do siedziby spółki z dziewiątym artykułem Konwencji ONZ o prawach osób niepełnosprawnych w ręku, ratyfikowanym przez władze Polski w 2012r. który mówi w wielkim skrócie: ”Dostępność odnosi się do zapewnienia osobom niepełnosprawnym na równi z innymi obywatelami samodzielnego dostępu do środowiska zabudowanego, transportu, informacji i komunikacji międzyludzkiej.”

W Konwencji zamieszczono jeszcze jedną ważną definicję, która w polskim prawie jest interpretowana wręcz odmiennie. „Racjonalne dostosowanie” wg Konwencji to szukanie optymalnych rozwiązań, bardziej użytecznych dla wszystkich ludzi (wszystkich grup osób niepełnosprawnych), a w praktyce polskiej: ‘to szukanie rozwiązań najtańszych, które będą spełniały wymóg Prawa budowlanego’82.

Wspomnę na koniec, że za brak dostępności we Francji wymierzane są wysokie kary finansowe, wielokrotne uchybienia doprowadzają do zamknięcia placówki.

Tak się złożyło, że miałam w tym dniu również mile zaskakujące chwile. Podejrzewam, że nikt z nas nie lubi załatwiać spraw urzędowych. W koszalińskim ratuszu miałam do podpisania kilka dokumentów w biurze na drugim piętrze. Pech, właśnie w tym dniu popsuła się winda. 

O zgrozo J E D Y N A!

Podsumuję pracę urzędu, odpowiedni ludzie na odpowiednich stanowiskach. Jeden telefon z parteru do biura na piętrze i po chwili miałam  przed sobą dokumenty do podpisania, które nie mogły czekać do jutra. Można? Wszystko zależy od ludzi. Brawo!

Przepisy, przepisami, a samo życie ustawia nam drogowskazy, którymi próbujemy przeforsować spotkane po drodze przeszkody, bariery.