Kategorie
Blog

Z nowym rokiem nowym krokiem

Zwis prosty równoległy do podłoża.

Od stycznia został zmieniony program mojej rehabilitacji, poznałam zespół nowych fizjoterapeutów koszalińskiego szpitala m.in; Beata, Renia oraz Magdę, która się mną zajmuje. Po rozmowach i po pierwszych ćwiczeniach po raz kolejny chcę powalczyć o moją samodzielność. Całkowicie nowym dla mnie zadaniem jest „zwis prosty równoległy do podłoża”, tj. przez 30 do 40 minut ‘’wiszę’’- trudno to opisać słownie, na zdjęciu dobrze widać o czym mówię.

W trakcie delikatnego bujania.

Wówczas lekko bujam się w każdą stronę, ćwicząc jednocześnie mięśnie szyi i karku. Nie potrafię tego fachowo wytłumaczyć, ale czuję duże rozluźnienie w czasie mojego ”zwisu prostego”, po czym staję na nogi i w asyście Magdy sama idę przez około 150 do 200m. Na początku nie rozumiałam tego mojego wiszenia, w czasie którego nabieram mniej spastycznej mocy, mam fajne uczucia lekkości mojego ciała, szczególnie później przy moim chodzeniu. Po raz pierwszy mam wrażenie własnego stabilnego chodu, bardzo luźnego i lekkiego.

Meta .

Po wypadku, abym czuła się bezpiecznie w czasie chodzenia zawsze była potrzebna asysta osoby drugiej.    Teraz w czasie chodzenia jakoś dziwnie potrzebuję więcej swobody, oby tak dalej.                                                                                                                                                                                        

Kategorie
Blog

Dzik-i lokator.

Widok z mojego okna.

Dzisiaj rano wyjrzałam za okno i “ustrzeliłam” fotkę nowym dzikim sąsiadom. Od kilku dni kręciły się cztery dorosłe osobniki, został a raczej została jedna – locha, która mocno pracuje szarpie zarośla wyrywa gałęzie, z których buduje dość obszerny stos. Prawdopodobnie powstaje legowisko (barłóg) dla młodych tj.warchlaków. Zapewne powinnam zgłosić odpowiednim służbom obecność dzików blisko (około 10 metrów) od zabudowań, ale tego nie zrobię. Obawiam się, że jedynym sposobem pozbycia dzikich lokatorów byłby zwyczajnie odstrzał, a tego nie chcę.

Mam nadzieję, że powiększona o maluchy leśna rodzinka, w zdrowiu wróci szczęśliwie na łono natury.

Kategorie
Blog

Wspólne kolędowanie z Moniką K.

Cicha noc

W pobliżu mojego nowego domu jest kościół Św. Wojciecha.

W ostatnią sobotę zostałam mile zaskoczona zorganizowaną przez proboszcza śpiewającą imprezą. Tego wieczoru z liczną publicznością i zaproszonym gościem Moniką Kuszyńską wspólnie kolędowaliśmy.

Poznałyśmy się, tak odważę się powiedzieć z Moniką pięć lat temu na Festiwalu Filmowym Integracja Ja i Ty organizowanym od kilkunastu lat w Koszalinie. Pięknie wygląda, jest matką dwójki dzieciaczków. Koszalin jest dla Moniki szczególnym miejscem i bardzo lubi tutaj wracać. To u nas, dziesięć lat temu po dłuższej przerwie (spowodowanej jej wypadkiem samochodowym) pojawiła się na scenie po raz pierwszy poruszając się na wózku. Zaczęła nowy etap w swoim życiu, wokalistki na wózku. Fantastyczna dziewczyna, dla mnie niedościgniony wzór. Dowiedziałam się, że przyjedzie do nas ponownie we wrześniu 2020 r. na FF Integracja Ty i Ja, z czego się bardzo cieszę, może uda wtedy nam się trochę dłużej porozmawiać.

Przyszła mi do głowy refleksja.

Monika ma ograniczony ruch sceniczny (wiadomo – jest na wózku), a śpiewa, i fajnie, bo robi to dobrze, ja nie mogę mówić, staram się pisać, jako obywatelska dziennikarka (również od kilkunastu lat sprawna inaczej) zwracam uwagę, a widzę wiele rzeczy, z pozycji siedzącej, które są często  niewidoczne dla innych.

Kategorie
Blog

Radość przyduszona smutkiem

Od dwóch dni mieszkam już w moim nowym domu, w którym mam w końcu dostęp do Internetu. Szybko skreślam kilka słów i prezentuję parę zdjęć z mojego nowego mieszkania.

Niestety nie umiem się w pełni cieszyć, ponieważ dwa dni temu obył się pogrzeb mojego kumpla – Michała R.

Chodziliśmy do jednego przedszkola, później do jednej podstawówki, ale do innych klas. Po szkole podstawowej nasze drogi życiowe rozstały się. Z net’u  dowiedziałam się, że Michał od roku był poważne chory, walczył z nierównym przeciwnikiem – 4 grudnia przegrał – odszedł.

Jest mi bardzo smutno, był przygotowywany do przeszczepu już w styczniu, nie zdążył, zabrakło zaledwie, a jednak aż paru dni. Na sam koniec brak mi słów, szanujmy nasze życie.

Pozdrawiam.

Kategorie
Blog

Taniec dobry na wszystko

Moja kuchnia.

Dawno nie dawałam znaku życia, ale powodem nie było lenistwo. Jestem i wszystko jest dobrze, po prostu od dwóch miesięcy zajęta jestem urządzaniem mojego nowego domu (mieszkania). Tak, właśnie i jeżeli wszystko pójdzie według planu to…

Cieszę się, ponieważ mam windę od poziomu garażu, to jedno. Po drugie łazienka dostosowana do moich realiów, pokój fitnessowy konieczny – wiadomo, ale już jako osobne pomieszczenie. Całe mieszkanie swobodnie dostępne, na to wszystko naprawdę duży balkon. Wrócę do pisania już w nowym domu. Jednak muszę szybko coś napisać. Zupełnie przypadkowo wpadła mi w oko recenzja książki Łukasza Grassa ”Szlag mnie trafił”.

Bohaterką jest Monika, moja rówieśnica, która przeżyła udar (nazywa go szlag). Mnie kilkanaście lat temu (wypadek) trafiło zupełnie coś innego, ale bardzo bliskie stały mi się słowa dziewczyny, której podobnie jak mi świat zawalił się w kilku sekundach. …”Skrzydeł” dostała już na szpitalnym korytarzu, kiedy po wielu miesiącach niespodziewanie wpadła na pewnego lekarza. Marzyła o tej chwili. Chciała mu pokazać, że żyje, chodzi i mówi. Zastygli na moment, patrząc na siebie badawczo, ale Monika od razu rozpoznała twarz – to ten sam lekarz, który w pierwszych dniach po udarze powiedział jej matce, że jej córka umrze za kilka dni. Słowa, które wtedy usłyszała, mogły podciąć skrzydła nawet najbardziej walecznej osobie. Spojrzała mu prosto w oczy i powiedziała: „Niech pan nigdy nie mówi głośno ludziom po udarach, że umrą. Oni wszystko słyszą”…

We wtorek odbiorę w księgarni zamówiony drukowany egzemplarz, audiobooka nie znalazłam – szkoda. Słowo czytane zdeklarowała mi moja siostra Margaret, ponieważ druk mocno nadwyręża mój wzrok. Monika jest niesamowitą dziewczyną, dzięki której zaczęłam myśleć o… tańcu. Dlaczego?

Pomyślałam sobie,ze skoro ktoś po udarze mózgu szykuje się do TRIATLONU, to ja antysportowiec mogę podjąć trening tańca, który kiedyyyyyyś był moim żywiołem. W Koszalinie jest kilka szkół tańca, nawet dostępnych, nabrałam ochoty, czy to dobrze okaże się już wkrótce.

Znalezione obrazy dla zapytania Szlag mnie trafił
Kategorie
Blog

Koziołki

Oczekiwanie na koziołki.

Ważne prywatne sprawy podrzuciły mnie na kilka dni do Poznania. Oczywiście obowiązkowo w samo południe odwiedziłam na Starym Rynku (cały w kocich łbach, kiepskie chwile dla mnie) w Ratuszu Poznańskie koziołki. Zaskoczyła mnie popularność tego miejskiego „urządzenia błazeńskiego”, ujrzałam międzynarodowe skupisko ludzi oczekujące na pojawienie się rogaczy. Podobnie odbywa się w wielu naszych miastach, chociażby w moim ukochanym Krakowie taka atrakcje turystyczną jest smok wawelski u podnóża Wawelu ziejący ogniem. Dość oryginalne, kolorowo ozdobione są elewacje kamienic poznańskiego rynku.  

„Jest to najlepiej zachowany i najwierniej odwzorowany zespół kramów dawnego bazaru. Budy śledziowe istniały tutaj już w XIII wieku. W XV wieku ich właściciele, zrzeszeni w cechach budników, zaczęli wznosić murowane domy na wąskich parcelach z kramem w przyziemiu i izbami mieszkalnymi na wyższych piętrach. Wejścia do kramów ukryte były w podcieniach, które w pierwszej połowie XVI wieku otrzymały obecny wygląd.

https://gloswielkopolski.pl/stary-rynek-wszystkie-tajemnice-poznanskich-kamieniczek-zdjecia/ar/10430930
Warto poznać, możesz uratować człowieka.

Mieszkałam w hotelu bez barier, po mieście poruszałam się komunikacją państwową. Zdecydowana większość taboru jest dostępna dla wszystkich. Brawo dla włodarzy miasta. Niby drobiazg, ale jednak niebieski przycisk po pierwsze działa, po drugie nareszcie odpowiedni i w dostępnym miejscu. Fajnym uczuciem jest nawet najmniejsza namiastka samodzielności.

Podczas jazdy tramwajem można się również nauczyć. Pozytywnie zaskoczyła mnie naklejona na szybie tramwaju „ściąga „udzielania pierwszej pomocy” – ratowania ludzkiego życia. W prosty sposób, każdy jest w stanie zrozumieć co w takiej niecodziennej chwili trzeba zrobić.

Kategorie
Blog

“Wszyscy razem w jednym rzędzie…”

Biblioteka Wojewódzka w Koszalinie, mieszcząca się przy Placu Polonii w centrum miejskiej zieleni przynajmniej raz w roku pęka w szwach.

Od kilkunastu lat w pierwszych dniach września zamienia się w zaczarowane miejsce i czas. Poznajemy wielu fantastycznych ludzi twórców, artystów, sportowców – ich losy pokazane w kadrze filmowym (zwycięzców i pokonanych), które reżyseruje często samo życie.

EFF Intergacja Ty i Ja, bo o tej imprezie mówię udostępnia nam obrazy z udziałem osób z niepełnosprawnością w społeczeństwie. Przedstawiane są losy ludzi, którzy w życiu zawodowym często kogoś ratowali (np.: medyk, strażak), sekundy w jednej z akcji decydują że stają się ofiarami tragedii i sami potrzebują pomocy.

Siła, wiara, obecność i pomoc bliskich, pomaga im w powrocie do życia. Festiwal jest imprezą, w której Jury w skład którego wchodzą ludzie polskiego ekranu musi wyłonić zwycięzcę oraz przyznać wyróżnienia. Serdecznie współczuję członkom komisji, muszą wybrać faworyta i przez to kogoś skazać na przegraną. Według mnie wszyscy jesteśmy mistrzami, dlatego, że chcieć to znaczy móc – reszta stanowi dodatek.

Cieszę się, że mogłam być uczestnikiem imprezy wydawałoby się malutkiej lokalnie, która przedstawia wolę walki i siłę zwycięstwa człowieka w każdym miejscu na ziemi. W większości  bohaterem jest przedstawiciel tzw. płci brzydkiej.

Poza konkursem udało mi się wreszcie obejrzeć film pt: ”Kręcisz mnie”, komedia, gdzie główną rolę gra dziewczyna na wózku. W ubiegłym roku zawitał do kin, na -jeden dzień. Nie był kasowy i usunięto go z afisza.

Zastanawiam się dlaczego ”Nietykalni” (również komedia ale ukazująca perypetie mężczyzny na wózku) staje się hitem kinowym oglądanym przez uwaga – 50 milionów widzów!?

W ramach festiwalu zorganizowano spotkanie z Robertem Więckiewiczem, aktorem grającym jedną z głównych ról w filmie pt: ”Jak pies z kotem” – projekcja odbyła się poza konkursem. Tematem filmu jest relacja między braćmi (znani reżyserzy kina polskiego), jednego z nich sięga niepełnosprawność po udarze mózgu. Zakładamy, że przedstawiony obraz będzie wielkim dramatem, co jest błędem. Przed projekcją filmu smaczku dodał poprzez przezabawnie opowiedziane scenki pan Robert Więckiewicz. Nic więcej nie powiem, film naprawdę warto obejrzeć.

Udało mi się również przy tak zwanej okazji przekazać kilka książek z mojej domowej biblioteki, które znajdą kolejnego czytelnika. Dziękuję za pięknie spędzony czas i do zobaczenia za rok.

Kategorie
Blog

Próbna jazda na cztery

Plac manewrowy

Fajna pogoda pozwoliła mi wyjechać kolejny raz na trasę, plac manewrowy, który urządziłam sobie w koszalińskiej Sportowej Dolinie.

W zamyśle mam podróż do Mielna drogą rowerową (tym wózkiem mogę poruszać się po ścieżkach rowerowych).

Dzisiejsza jazda próbna ujawniła kilka moich niedociągnięć w prowadzeniu pojazdu mechanicznego na drodze publicznej, w tym cofanie i parkowanie tyłem.

Jazda do przodu nie sprawia mi najmniejszego kłopotu. W następnej wyprawie wiem o co muszę zadbać,bo przecież trening czyni mistrza.

W czasie jazdy korci mnie wciskanie czwartego biegu, czuję powiew wolności – Gosia musi za mną zwyczajnie biec.

Jest jeszcze piąty bieg, ha,ha..

Moja osobista instruktorka wystawiła mi ocenę dobrą.

Kategorie
Blog

Kąpiel w Bałtyku

Zbliża się koniec wakacji, a wiec czas na posumowanie wypoczynku nad morzem Bałtyckim. Dysponując własnym środkiem transportu wydaje się, że sprawa jest prosta. Dojechać można wszędzie, podróż potrwa trochę dłużej, wąskie jezdnie co za tym idzie-jedzie przez kilometrowe korki, m.in. do Mielna, ale tak się dzieje przy większości popularnych miejsc wypoczynkowych.  Jeżeli w planach urlopu wyruszamy w dalszą podróż wybór własnego pojazdu jest słuszny, jednak są jeszcze inne rozwiązania szczególnie gdy mieszkamy  w pobliżu nadmorskich kurortów. Mieszkam w Koszalinie, kilkanaście kilometrów od Morza Bałtyckiego. Uśmiecham się w chwilach gdzie się przedstawiam w nowym środowisku i próbuję określić gdzie mieszkam, zawsze słyszę stwierdzenie: „….a tak, tak Koszalin to te miasto koło Mielna…”

Zacznę od drugiej, innej strony. Od dłuższego czasu, mocno irytowało, smuciło mnie stwierdzenie – ‘’Niemożliwie jak będąc, mieszkając od Bałtyku zaledwie 15 minut, być na plaży zaledwie kilka razy do roku’’. W sezonie letnim „podróż” samochodem lub autobusem mija się z celem, ponieważ trwa około 1 do 1½ godziny, w niekończącym się korku przy tropikalnych temperaturach można dosłownie wykorkować. Z transportu publicznego na tej trasie najbardziej popularne są tzw. busy, niestety nie dla mnie, mój pojazd się nie zmieści.

Od kilku lat w Koszalinie istnieje  podmiejski szynowy transport publiczny, również do Mielna. Od tego sezonu dostępny jest również dla nas wózkowiczów, co postanowiłam osobiście przetestować.

Windy przed budynkiem dworca PKP oraz na peronach kolejowych opisałam w moich poprzednich relacjach. Czas rozpocząć podróż. Z kupnem biletu (wbrew wcześniejszym informacjom) nie miałam żadnego problemu.

Procedury transportu publicznego PKP wymagają od podróżnego z niepełnosprawnością poruszającego się na wózku, zgłoszenia i wypełnienia osobiście szczegółowego formularza na 48 godzin przed podróżą. Dobrze, daleka podróż może potrzebne, ale we Francji nikt ode mnie niczego takiego nie wymagał, zwiedziłam Paryż poruszając się tylko transportem publicznym, również koleją.

Na tę podróż procedury zostały mi podarowane, wycieczka trwała 15 minut, nie mogła odbyć się bez bariery-schodka.

Różnica poziomów między peronem a podwoziem wagonu wynosiła około 50 cm, na szczęście sympatyczna i przystojna, a przede wszystkim dobrze przeszkolona załoga pociągu  pomogła. Owszem w asyście przejdę nawet spory kawałek, ale zeskakiwać, albo samodzielnie podskakiwać na kilka metrów w górę nie jestem w stanie, zwyczajne nie mogę.

Warunki przejazdu dobre, dużo przestrzeni na pojazdy, i ku mojemu zaskoczeniu dostępna toaleta DLA WSZYSTKICH.

Przykry widok zastałam na  plaży, mnóstwo śmieci dosłownie wszędzie. W myślach przeklinałam użytkowników morskich kąpieli, jednak myliłam się oskarżając wczasowiczów. Wandalami okazują się ptasie ‘’gangi’’ mew i rybitw, które dziobami rozrywają worki, coraz częściej goszczą również w Koszalinie. Dlaczego? Brak ryb w morzu?!

Tego dnia podjechałam wózkiem, blisko wody po gumowej macie (prosty pomysł ale jak doskonały) z myślą o małej kąpieli. Niestety, deszcz, gwałtowne ochłodzenie i lodowata woda zdecydowanie osłabiły moje chęci. Przyjdzie na to czas.

Kategorie
Blog

Kupować kota w worku

Opowiem Wam historię, która mi się ostatnio przydarzyła.                  Zacznę od początku. Robiłam zakupy, w jednym z największych sklepów sieciowych, do koszyka wrzuciłam m.in. opakowanie wkładek (najbardziej popularnej firmy na rynku). Na obecną chwilę, wtedy za słabo na mnie podziałało (teraz już wiem) dało mi do myślenia za duża lekkość tej paczki. Przy kasie samoobsługowej po zeskanowaniu towaru, waga nie odnalazła tego artykułu. Doradca handlowy, czyli pracownik sklepu zwyczajnie „przepchnął” w programie kasy na następny produkt.

Kupione przeze mnie to pudełko wkładek było oryginalnie zamknięte co uśpiło moją czujność (po artykuły sięgam zawsze z głębi półki, opakowania z brzegu są przeważnie uszkodzone i niepełne. W domu okazało się, że w sklepie miałam słuszne wątpliwości, szkoda tylko, że nie potraktowałam od razu ich poważnie.

Pudełko było, tak mi wyglądało, na oryginalne zamknięte, po otwarciu opakowania okazało się, że jest całkowicie puste. Za dziesięć złotych kupiłam kartonik bez zawartości. Za głupotę, własną bezmyślność trzeba płacić.

NIE DAJCIE SIĘ OSZUKAĆ, SPRAWDZACIE KAŻDE OPAKOWANIE ARTYKUŁU, KTÓRY ZAMIERZACIE KUPIĆ.