Kategorie
Blog

BARIERA PRZESTRZENI-ŚRODKÓW TRANSPORTU

KOLEJNĄ WAŻNĄ BARIERĄ KOMUNIKACYJNĄ JEST DZIELĄCA LUDZI PRZESTRZEŃ, KTÓRĄ MOŻNA POKONAĆ NA RÓŻNE SPOSOBY: UŻYWAJĄC ZWIERZĄT TRANSPORTOWYCH, ROWERU, KOLEI I INNYCH ŚRODKÓW KOMUNIKACJI. NIE MUSIMY PRZEMIESZCZAĆ SIĘ SAMI, BARIERĘ PRZESTRZENNĄ MOŻNA ZNIEŚĆ PISZĄC LIST, LUB TELEFONUJĄC.
W PODRÓŻY POMOCNE SĄ WSKAZÓWKI, KTÓRE MUSZĄ BYĆ DLA NAS ZROZUMIAŁE. MOŻLIWOŚĆ PYTANIA O DROGĘ, LUB PRZEWODNIK, KTÓRY NAS DOPROWADZI DO CELU.

PODRÓŻOWANIE NA WIELBŁĄDZIE MOGŁOBY BYĆ CIEKAWYM DOŚWIADCZENIEM, ALE CHYBA NIE DLA MNIE I NA PEWNO NIE NA DŁUŻSZE ODLEGŁOŚCI.

JEŻDZĄC DOROŻKĄ PO KRAKOWIE CZUJĘ SIĘ WSPANIALE. DOSKONALE WCZUWAM SIĘ W TAMTEJSZE KLIMATY – NOWYCH, OBCYCH DLA MNIE MIEJSC. CHCIAŁABYM POWRÓCIĆ DO CZASÓW, KIEDY NIE BYŁO SAMOCHODÓW I DOROŻKA BYŁA JEDYNYM ŚRODKIEM TRANSPORTU.

AUTOBUS ANGIELSKI POZWALA OGLĄDAĆ LONDYN PODCZAS JAZDY, Z WYSOKOŚCI PIERWSZEGO PIĘTRA. TĘSKNIE DO CZASÓW, KIEDY POZNAWAŁAM TO MIASTO WŁAŚNIE W TEN SPOSÓB. 

OD  ZAWSZE  TELEFON ŁĄCZYŁ   NAS. PAMIĘTAM GDY      TAKIE  ROZMOWY ODBYWAŁY SIĘ Z BUDKI TELEFONICZNEJ, WYPARTEJ DZIŚ PRZEZ TELEFONY KOMÓRKOWE. A SZKODA! CHĘTNIE KORZYSTAŁABYM Z TAK ŚLICZNEGO „DOMKU DO DZWONIENIA”.

Kategorie
Blog

Bariera kultury-religii

KOLEJNĄ BARIERĄ W KOMUNIKACJI MIĘDZY LUDŹMI JEST ICH ODMIENNOŚĆ KULTUROWA
TYLKO CZY RZECZYWIŚCIE TAK WIELE NAS DZIELI? WE WSPÓŁCZESNYM ŚWIECIE PODZIAŁ RELIGINY JEST CORAZ WIĘKSZY. ZNANE NAM DOTYCHCZAS RELIGIE DZIELĄ SIĘ NA PRZERÓŻNE ODŁAMY. POWSTAJE TAKŻE NIEZLICZONA ILOŚĆ SEKT, KTÓRYCH LIDERZY PRÓBUJĄ PODZIELIĆ LUDZI STAWIAJĄC WOKÓŁ SWOICH WYZNAWCÓW MURY NIE DO PRZESKOCZENIA.

CZY TEN KSIĘŻYC UMIESZCZONY NA SZCZYCIE ŚWIĄTYNI ZAPRASZA WSZYSTKICH? CZY JEST TYLKO ZNAKIEM ROZPOZNAWCZYM? A MOŻE JEDNO I DRUGIE. JA WIEM, ŻE ZNAKIEM KTÓRY MNIE ZAPRASZA JEST KRZYŻ NA MOIM KOŚCIELE. 
Bariera kultury-religii 1Bariera kultury-religii 1

BARIERA KULTUROWA NIE POZWALA MUZUŁMANKOM NA ZDJĘCIE HIDŻABU W MIEJSCACH PUBLICZNYCH. STRÓJ, W KTÓRYM ZGODNIE Z ICH RELIGIĄ MOGĄ CHODZIĆ, ZAKRYWA CAŁE ICH CIAŁO, ŁĄCZNIE Z TWARZĄ. PROWADZI TO DO SYTUACJI, GDZIE WIDZIMY KOMPLETNIE UBRANE KOBIETY „KĄPIĄCE” SIĘ W MORZU.
Bariera kultury-religii 2Bariera kultury-religii 2 SPOSÓB SPRZEDAŻY ŻYWNOŚCI W KRAJACH DALEKIEGO WSCHODU  ZNACZNIE OBIEGA OD NORM DO JAKICH PRZYWYKLIŚMY. NASZ SANEPID MIAŁBY CO TAM ROBIĆ!
Bariera kultury-religii 3Bariera kultury-religii 3 PRZECZYTANIE KORANU NIE JEST JEDNOZNACZNE Z JEGO ZROZUMIENIEM, ZWŁASZCZA DLA EUROPEJCZYKA. ŚWIĘTA KSIĘGA PEŁNA JEST ZWROTÓW POETYCKICH
CZY SPOTKALIŚCIE NA SWOJEJ DRODZE JAKIEŚ BARIERY ZWIĄZANE Z KULTURĄ ALBO RELIGIĄ? JEŚLI TAK, TO NAPISZCIE. CZEKAM NA WASZE OPINIE NA TEN TEMAT.

Kategorie
Blog

Bariera technologii-narzędzi komunikacji

ŻEBY SIĘ KOMUNIKOWAĆ LUDZIE UŻYWALI RÓŻNYCH KANAŁÓW KOMUNIKACJI. OCZYWIŚCIE PIERWSZY BYŁ KANAŁ BEZPOŚREDNI, TO ZNACZY PRZEKAZ Z UST DO UST.
DŁUGO BYŁ ON WAŻNY, BO W WIĘKSZOŚCI LUDZIE NIE UMIELI CZYTAĆ.

PRZEKAZ USTNY WSPIERANO NASTĘPNIE OBRAZEM. PRZEKAZ PISEMNY JEST OCZYWIŚCIE STARYM WYNALAZKIEM, ALE JEGO SKUTECZNOŚĆ BYŁA BARDZO DŁUGO NIEWIELKA, BO BARIERĄ BYŁA CENA I JAKOŚĆ NOŚNIKA ORAZ MASOWY ANALFABETYZM.
Z CZASEM POWSTAŁO RADIO I TELEWIZJA. NIESTETY KAŻDY ETAP ROZWOJU NARZĘDZI KOMUNIAKCJI WNOSIŁ ZE SOBĄ WIELE BARIER. OBECNIE MAMY DO CZYNIENIA Z NOWOCZESNYMI I BARDZO ZAAWANSOWANYMI TECHNOLOGICZNIE NOŚNIKAMI, KTÓRE WIELU OSOBOM PRZYSPARZAJĄ NIE LADA PROBLEMÓW.

Bariera technologii-narzędzi komunikacji 4
POMYSŁOWOŚĆ CZŁOWIEKA NIE ZNA GRANIC. DLATEGO WYMYŚLIŁ LIST W BUTELCE, PRZEŁAMUJĄC BARIERĘ JAKĄ STANOWIŁO OTACZAJĄCE GO MORZE LUB OCEAN. NAWET  WODA NIE STANOWIŁA PROBLEMU – PISEMNY PRZEKAZ DOCIERAŁ ZAWSZE, CHODŹ CZĘSTO NIE DO ADRESATA, A CZASAMI I OKRES DORĘCZENIA WYDŁUŻAŁ SIĘ BARDZO.

Bariera technologii-narzędzi komunikacji 5
NOWA FORMA  PRZEWODNIKA PO MUZEUM. CZŁOWIEKA ZASTĘPUJE MASZYNKA, KTÓRA OPROWADZA PO MUZEALNYCH SALACH.

Bariera technologii-narzędzi komunikacji 6 DZISIAJ  DZIENNIKARZ  JEST  NASZYM INFORMATOREM. DZIĘKI NIEMU WIEMY CO DZIEJE SIĘ DALEJ, NIŻ W NASZYM  BLOKU, CZY NA NASZEJ ULICY. 
Bariera technologii-narzędzi komunikacji 7

 
TELEWIZJA JEST NASZYM OKNEM NA ŚWIAT,  PRZEŁAMUJĄC WSZELKIE GRANICE NA ZIEMI,  
 
I WE WSZECHŚWIECIE.

 
WSPÓŁCZEŚNIE BARDZO WAŻNYM KANAŁEM PRZEKAZU INFORMACJI SĄ MEDIA. NA JAKIE BARIERY NATRAFIAJĄ ONE? 
Kategorie
Blog

BARIERY W ŻYCIU CZŁOWIEKA

CZŁOWIEK NAPOTYKA NA SWOJEJ DRODZE WIELE BARIER. MOŻEMY JE PODZIELIĆ
NA KILKA RODZAJÓW. SĄ TO:
  • BARIERA CZASU I HISTORII;
  • BARIERA KODU I JĘZYKA WYRAZU;
  • BARIERA KULTURY I RELIGII;
  • BARIERA PRZESTRZENI I ŚRODKÓW TRANSPORTU;
  • BARIERA TECHNOLOGII I NARZĘDZI KOMUNIKACJI.
NIE WSZYSTKIE Z NICH UDAJE NAM SIĘ ZLIKWIDOWAĆ. CZASAMI PRZEŁAMANIE STOJĄCYCH NA NASZEJ DRODZE BARIER TRWA WIELE LAT, A CZASAMI JEST WRĘCZ NIEMOŻLIWE.
DZIŚ CHCIAŁABYM ZAJĄĆ SIĘ BARIERĄ KODU I JĘZYKA WYRAZU.
ISTOTNĄ BARIERĄ KOMUNIKACJI MOŻE BYĆ JĘZYK WYRAZU. LUDZIE POROZUMIEWAJĄC SIĘ UŻYWAJĄ RÓŻNYCH SYSTEMÓW ZNAKÓW (KODÓW KOMUNIKACJI). SKUTECZNOŚĆ KOMUNIKACJI ZALEŻEĆ BĘDZIE OD SPRAWNOŚCI, Z JAKĄ UCZESTNICY KOMUNIKACJI BĘDĄ SIĘ TYMI SYSTEMAMI POSŁUGIWAĆ. NAJWAŻNIEJSZĄ PRZESŁANKĄ BĘDZIE UMIEJĘTNOŚĆ ROZUMIENIA (ROZKODOWANIA ZNACZENIA). A TO NIE ZAWSZE JEST PROSTE.  

BARIERY W ŻYCIU CZŁOWIEKA 8 NIEJEDNOKROTNIE ”ODBIORCA”  SIĘ  BARDZO   MYLI .
KAŻDY ODWIEDZAJĄCY TĄ INSTALACJĘ NA PEWNO BĘDZIE MIAŁ INNE SKOJARZENIE I NIE DOMYŚLI SIĘ CO AUTOR MIAŁ NA MYŚLI.
PODZIWIAM LUDZI, KTÓRYM UDAŁO SIĘ ROZSZYFROWAĆ ZNACZENIE HIEROGLIFÓW. ZWŁASZCZA, ŻE TAK NAPRAWDĘ NIE BYŁO JUŻ W TYM CZASIE NIKOGO, KTO BY TEN JĘZYK PAMIĘTAŁ  ALBO  PO PROSTU  JE  
ZNAŁ.

NAPISZCIE, CZY NA SWOJEJ DRODZE KOMUNIKACJI  MIĘDZYLUDZKIEJ NAPOTYKACIE NA JAKIEŚ BARIERY?

Kategorie
Blog

Charytatywne przedstawienie w BTD, na rzecz oddziału dziecięcego

Ostatnio tj. 1 września w koszalińskim Bałtyckim Teatrze Dramatycznym odbyło się przedstawienie pt. „Bajki samograjki” autorstwa J. Brzechwy z udziałem włodarzy i oficjeli Koszalina.

Charytatywne przedstawienie w BTD, na rzecz oddziału dziecięcego 9 Przedstawiono „Kopciuszka”, „Jasia i Małgosię”, „Kota w butach” i „Czerwonego Kapturka”.
Króla – prezydent naszego miasta,

  • Królewicza – rektor Politechniki Koszalińskiej,

  • Stangreta – dyrektor Polikliniki Koszalińskiej

  • Gila – senator RP

  • Damy dworu – ordynator oraz oddziałowa Oddziału Dziecięcego Szpitala Wojewódzkiego w Koszalinie

  • Pozostałe postaci bajek obsadzili: przedstawiciele ratusza, rady miasta, różnych partii politycznych i firm sponsorujących owy spektakl. Zabawa, zabawą ale cel jaki szczytny!!!  Uzbierany fundusz ze sprzedaży biletów (cegiełek) częściowo wyposaży oddział małych dzieci w naszym szpitalu. Frekwencja na spektaklu dopisała i dzięki temu zebrano około 30.000 zł.
    Charytatywne przedstawienie w BTD, na rzecz oddziału dziecięcego 10 Wydawałoby się że znamy te bajki na pamięć i nic nie jest nas w stanie zaskoczyć. A jednak! W naszym teatrze w znakomitej scenografii aranżacji i improwizacji w doskonałej grze aktorskiej wszyscy bawili się doskonale. Dzieci czynnie uczestniczy w spektaklu, a nie którzy dorośli na nowo poznali treść bajek z dzieciństwa. Cała widownia i osoby występujące na scenie miały zabawę po pachy.
    Charytatywne przedstawienie w BTD, na rzecz oddziału dziecięcego 11 Pytanie do czytelników mojej ”antybariery”: czy w Twoim mieście są podobne akcje albo inne, którymi chciałbyś się podzielić? Napiszcie, dajcie mi znać czy takie akcje coś dla Was znaczą, czy przechodzicie obok nich obojętnie.

    Kategorie
    Blog

    Relacja ze spotkania z dr Zbigniewem Bajką na temat kondycji i problemów dziennikarstwa obywatelskiego w Polsce

    W spotkaniu udział wzięli:
    • dr Zbigniew Bajka – ekspert d/s przemian na rynku polskich mediów i środowiska dziennikarzy;
    • dr Agnieszka Hess – zajmująca się zagadnieniami społeczeństwa obywatelskiego i komunikacji społecznej;
    • studenci dziennikarstwa i komunikacji społecznej Uniwersytetu Jagiellońskiego;
    • wolni słuchacze – odbiorcy mediów.
    Relacja ze spotkania z dr Zbigniewem Bajką na temat kondycji i problemów dziennikarstwa obywatelskiego w Polsce 12 Na wstępie zostały przedstawione pytania i odpowiedzi zadane przeze mnie we wcześniejszym wywiadzie z dr Zbigniewem Bajką (wywiad zamieszczony na Antybarierze w dniu 31.05.2012r.). Stały się one obszarem do dyskusji dla wszystkich obecnych.
    Jaka jest różnica między dziennikarzem obywatelskim a uczestniczącym?

    ZB: Pytanie dotyczy kwestii definicji, których jest wiele: od bardzo ogólnej do mocno rozwiniętej. W ogólnym pojęciu dziennikarzem obywatelskim może być każdy, nawet osoba wysyłająca zdjęcie do mediów. Dziennikarstwo uczestniczące oparte jest na obserwacji i uczestniczeniu człowieka w pewnych wydarzeniach, który następnie opisuje je i czeka na komentarz innych osób. Zawiera również komentarze zainteresowanych danym wydarzeniem ludzi, niekoniecznie  bezpośrednio w nim uczestniczących (np. ACTA). Może być pewnego rodzaju debatą lub dyskusją publiczną. Najbardziej wiarygodnie brzmią przekazy ludzi biorących bezpośredni udział w wydarzeniu, niż komentarz z tzw. drugiej ręki, który przeważnie jest już mocno zniekształcony. Istnieją cechy wspólne dla dziennikarstwa obywatelskiego i uczestniczącego. Zasadą jest, żeby dziennikarz uczestniczył w tym, co się dzieje i co opisuje. Wiele elementów dziennikarstwa obywatelskiego pokrywa się z dziennikarstwem normalnym. To co je różni, to fakt, iż zajmują się nim niezawodowcy oraz zakres opisywanych spraw. Można sądzić, że dziennikarstwo obywatelskie będzie zajmowało się sprawami globalnymi. Jednak siłą dziennikarstwa obywatelskiego jest zajmowanie się sprawami z kręgu najbliższego. Wśród ekip zainteresowanych danym problemem tworzą się tzw. komitety obywatelskie, które swoją działalność opisują w  gazetkach obywatelskich (osiedlowych, kampusowych itp.). Dużo gazet lokalnych, które można zaliczyć do szerokiego nurtu obywatelskiego, robione było przez nieprofesjonalistów. Trudno dziś uwierzyć, ale były to tysiące gazet wydawane techniką maszynową. Nie było wówczas komputerów i wydawnictwa kopiowane były na maszynach do pisania.
    Motorem pracy jest chęć zmian w naszym życiu.
    Relacja ze spotkania z dr Zbigniewem Bajką na temat kondycji i problemów dziennikarstwa obywatelskiego w Polsce 13 AK:Czy organizacje pozarządowe, wszelkiego rodzaju fundacje, stowarzyszenia mogą stanowić formę dziennikarstwa obywatelskiego?  
    ZB: Portal danej organizacji, który skutecznie wciąga zainteresowanych do dyskusji na stronie , mieści się w kategoriach publicystyki obywatelskiej, dziennikarstwem jednak nie jest.
    AH: Jeśli dana strona prowadzi komentarz rzeczywistości, to można zaliczyć ją do sfery publicystyki obywatelskiej, natomiast jeśli tylko informuje o fundacji i jej działaniach, to już mniej.
    ZB: Weźmy na przykład pod uwagę stronę fundacji Owsiaka, która działa cały rok, choć przeprowadza swoją akcję raz do roku Tak naprawdę widać jej efekty przez 12 miesięcy, więc ponieważ jest to zjawisko coraz szersze, to niewątpliwie do nurtu działań obywatelskich powinno się zaliczać.
    AK: Czy dziennikarstwo obywatelskie w Polsce, przez to, że zaistniało w sferze politycznej i chciało oddziaływać na politykę, pozostawiło jakiś ślad w rozwoju dziennikarstwa?
    AH: To jest to co nas interesuje jeśli chodzi o nasze wykłady. Dzisiaj mówimy, że dziennikarstwo obywatelskie rozwijało się w okresie, kiedy tworzył się symbol społeczeństwa obywatelskiego, czyli w latach 80. Po 1989 roku rozwinęła się działalność stowarzyszeniowa oraz nastąpił wysyp gazetek obywatelskich. Ale to wszystko było podyktowane tak ważnym celem jak zmiana otaczającej nas rzeczywistości.
    ZB: Wszystko co działo się po roku 1989 jest polityką. My mówimy „okrągły stół”, ale mało kto wie, że najbardziej gorące dyskusje toczyły się w tzw. „pod stoliku medialnym”. Strona solidarnościowa reprezentowała tu twarde stanowisko. Uważała bowiem, że jeśli kraj ma się zmienić, to muszą media być obywatelskie, prywatne, jakiekolwiek, ale nie państwowe. Proszę zauważyć. Zapadła decyzja, która likwidowała największą w Europie spółdzielnię wydawniczą, całkowicie zależną od państwa i od partii. W tej chwili nie ma państwowej prasy. Jeszcze do niedawna rząd miał udziały w Rzeczpospolitej. Mamy tylko wpływ państwa poprzez partie na media publiczne. Co też nie jest dobre. Ale nie dzieje się tak tylko w Polsce, czego przykładem jest BBC, która ulega różnym układom politycznym. Tak więc na pewno zmiany w dziennikarstwie zaczęły się od polityki, ponieważ trzeba było zmienić wszystko, łącznie z konstytucją.
    AH: Osobiście w tych latach studiowałam i kojarzę ten okres m.in. jako budowanie mediów studenckich. Na każdym wydziale powstawały różne gazetki, często prezentujące sprzeczne poglądy, ale tworzone od dołu i, co szczególnie ważne, nie wspierane instytucjonalnie. W latach 90-tych powstał np. „WUJ” – Wiadomości Uniwersytetu Jagiellońskiego, którego celem było pokazywanie studenckiej perspektywy na uczelnię, także krytycznego spojrzenia na Jej władze. Dzisiaj, odnoszę wrażenie, że redakcje pism studenckich przekazują bardziej wizję władz uczelni niż studentów.
    ZB: Żadna władza nie lubi kontroli i komentarzy,szczególnie drukowanych. Ja nad tym boleję. Sam byłem swego czasu obrońcą WUJ-a i wiem, że władze uczelni bardzo niechętnie godziły się na takie publikacje bez cenzury. A jeśli już to nie chciały być w tych gazetkach krytykowane, ponieważ wychodziło to na zewnątrz, a nikt nie chce kalać własnego gniazda Dzisiaj informacje tego typu możemy uzyskać jedynie podczas dyskusji społecznościowych.
    AH: Ten wątek ma głębszy sens, a mianowicie kwestię finansowania i niezależności od różnego rodzaju środowisk i władz. Nie przyszłoby mi do głowy, żeby pójść do rektora z prośbą o finansowanie gazetki studenckiej, i myślę, że zasadą prawdziwych mediów obywatelskich powinna być niezależność finansowa. Ale tutaj zaczyna się odwieczny dylemat idei i praw rynku. Z pewnością, kanały internetowe rozwiązują go w dużym stopniu. Ale, jak się ma w Polsce niezależność dziennikarstwa obywatelskiego?
    ZB: Dziennikarstwo obywatelskie naśladuje normalne dziennikarstwo, a to normalne jest strasznie spolityzowane.
    AH: A to nie jest wynik tego, w jaki sposób transformował się rynek mediów i w jaki sposób powstawało dziennikarstwo obywatelskie?
    ZB: W 2000r., jak kończyłem swoją karierę, jako szef stowarzyszenia, nawiązywałem do okresu międzywojennego, kiedy funkcjonował bardzo silny związek dziennikarzy zawodowych. Tego w chwili obecnej nie ma. Próbowałem doprowadzić do powstania czegoś takiego. Upieram się, że zawód dziennikarza powinien być licencjonowany. Powinien z jednej strony podlegać kontroli odpowiedniego ciała na szczeblu krajowym, a z drugiej strony powinien być objęty opieką. Dzisiaj dziennikarza w Polsce można wyrzucić w 5 minut. I wyrzuca się ponieważ zatrudnia się absolwentów, stażystów, za dużo niższe wynagrodzenie. Dzisiaj uczymy na wykładach, żeby dziennikarz nie zaprzyjaźniał się z politykiem. A rzeczywistość jest taka, że organizowany jest np. bal charytatywny dziennikarzy i polityk obłapuje dziennikarkę, a np. Gazeta Wyborcza – nadaje tytuł Człowieka Roku – premierowi.
    AH: A wiec, nie ma w Polsce mediów niezależnych?
    ZB: Tak, nawet ktoś powiedział, że albo jest model współpracy, albo model antagonisty. A u nas nie wiadomo, co jest. Ja wiem, że dziennikarze nie mogą żyć bez polityki, bo muszą skądś te informacje zdobywać, ale bez przesady.
    AH: Jeśli mówimy o obiektywizmie, to warto zastanowić się nad zmianą roli współczesnego dziennikarza w ogóle. Może należy uznać fakt, że dziennikarz relacjonujący i odwołujący się do wydarzeń współczesnych nie jest wolny od poglądów politycznych, może je jedynie ukrywać przed odbiorcami. Wtedy dylemat dotyczy kwestii, czy dziennikarz na wizji ma być uczestnikiem rozmowy, czy biernym prowadzącym – znaczy ukrywającym swoje zdanie. Pytanie będzie dotyczyć wtedy kwestii, jak kategoryzujemy neutralność i niezależność dziennikarską? Dla mnie neutralny dziennikarz to jest ten, który nie wchodzi w dyskusję, tylko zostaje obserwatorem wydarzenia, które moderuje. Natomiast niezależność gazety, czy niezależność medium polega na przedstawieniu różnych stron i oddzieleniu komentarza od treści. Ja osobiście wolę, gdy dziennikarz pozostaje gospodarzem rozmowy, a nie jest stroną w dyskusji. Ale, czy współcześnie taka postawa będzie klasyfikowana w kategoriach obiektywizmu dziennikarskiego?
    ZB: Twórca tygodnika Time, na pytanie, czy to pismo będzie obiektywne, zapytał: O jakim obiektywizmie mówicie. Nie ma czegoś takiego, jak obiektywizm w dziennikarstwie. I nie będziemy się zajmowali problemem obiektywizmu. Będziemy przedstawiali stanowiska różnych stron, a oprócz tego będziemy pokazywali własne stanowisko. Na przykład w Stanach Zjednoczonych bardzo wyraźnie pokazany jest ten główny tekst publicystyczny, gdzie zbiera się informacje i opinie z różnych stron, jest materiał źródłowy i osobno jest komentarz. W Polsce, według mnie, tak rozumiany obiektywizm nie istnieje. I my możemy uczyć studentów, możemy im mówić o najszlachetniejszych rzeczach, ale jak trafiają oni do jakiejś redakcji, to natychmiast pracodawcy wybijają im to z głowy.
    AK: I to różni dziennikarstwo od dziennikarstwa obywatelskiego. Według mnie, jeżeli jest szefostwo, to nie ma dziennikarstwa obywatelskiego!!
    ZB: Dziennikarstwo obywatelskie powinno być forum permanentnej dyskusji. Zawsze każdy temat może się kiedyś skończyć. Dyskusja może się rozszczepić na inne tematy. Ale tak jest, że jeśli ktoś sobie podporządkowuje innych, to stara się wszystkim narzucić własne zdanie. To jest niebezpieczne, choć niestety bardzo ludzkie. W każdej grupie jest ktoś, kto próbuje ludzi okrzesać.
    AH: Albo jest, jak to socjologia określa, przywódcą permisyjnym, czyli nie do końca chce, ale i tak wszyscy go słuchają.
    ZB: Więc ja chyba jestem takim przywódcą, bo nigdy nie chciałem być żadnym prezesem, a od szkoły podstawowej ciągle czymś rządziłem.
    Relacja ze spotkania z dr Zbigniewem Bajką na temat kondycji i problemów dziennikarstwa obywatelskiego w Polsce 14 AK: Jeśli dziennikarstwo uczestniczące jest praktyką i daje możliwość rozwoju, to czy potrzebne jest kształcenie zawodowych dziennikarzy w Polsce?
    ZB: Dziennikarz to nie jest ten zawód, kiedy się czeka na papier licencjata, czy magistra. Cały sukces pierwszych lat dziennikarstwa po roku 1989 polegał na tym, że dziennikarze już od pierwszego roku studiów pracowali. Pierwsze składy Gazety Wyborczej, łącznie z naczelnymi, to byli nasi absolwenci.
    AH: Tak, ale wtedy było wiele ofert pracy.
    ZB: Zgadza się. Raz, że wycięto wtedy wielu dziennikarzy, ale i tworzyły się nowe media. Wtedy wszędzie przyjmowano do pracy, a media, zwłaszcza mądre, uczyły. Dziś media zatrudniają kogoś, nie sprawdzając, czy potrafi się on wysłowić. Wracając do pytania Agaty uważam, że potrzebne jest kształcenie dziennikarzy. W Polsce uczą dziennikarstwa na 117 kierunkach. Jest kilkanaście specjalizacji. Począwszy od dziennikarstwa internetowego, poprzez organizację produkcji filmowej i telewizyjnej, czy dziennikarstwo sportowe na AWF-ie. Ale myślę, że powinno się kształcić w tym kierunku ludzi zadeklarowanych. Człowiek najpierw powinien popracować, jako dziennikarz, a jak się sprawdzi w zawodzie – powinien być wysyłany na studia. Teraz przychodzą ludzi po maturze na studia dziennikarskie i otwarcie mówią, że sami jeszcze nie wiedzą, czy chcą pracować w zawodzie dziennikarza. Dlatego, ja bym Was chciał przekonać do pytania Agaty. Osobiście uważam, że dziennikarstwo obywatelskie jest jedną z możliwości praktycznego wdrażania się w zawód.
    Głos z Sali: Ale, czy w związku z tym, nasz kierunek jest potrzebny?
    ZB: Rynek to dyktuje. Jeśli 117 kierunków ma studentów, to znaczy że jest. Już na bardzo wielu uczelniach kończy się politologia, za chwilę zakończy się zarządzanie, bo już nie będzie kim zarządzać. Specjalistów od zarządzania mamy w Polsce setki. Moim marzeniem jest, żeby studia dziennikarskie uczyły warsztatu. Chciałbym, żeby dziennikarz w Polsce był dobrym rzemieślnikiem. Reasumując. Dziennikarstwem obywatelskim należy zaczynać.
    AH: Dziękuję uprzejmie. Na koniec ostatnie pytanie Agaty. Czy w kontekście tego, co zostało tutaj powiedziane, Antybarierę można nazywać dziennikarstwem obywatelskim?
    ZB: Jeśli będą to tylko wpisy Agaty, to będzie to zwykły blog. Jeśli natomiast założymy, że będzie to forum dyskusyjne, że będą tam głosy innych i będzie to miejsce wymiany poglądów, to pewnie będzie można to nazwać dziennikarstwem obywatelskim.
    Głos z Sali: Ale na blogach bardzo często jest możliwość komentowania wpisu. Potem autor odnosi się do tych komentarzy.
    ZB: Dlatego u podstaw powinno być zaproszenie, że ma to być forum wymiany poglądów.
    AH: Taka właśnie jest idea Antybariery.
    AK: Wszystkim bardzo dziękuję za przyjęcie zaproszenia i aktywny udział w jakże interesującej dyskusji.
    Kategorie
    Blog

    KTO I JAK DZISIAJ ZNAJDUJE W MEDIACH ODPOWIEDZI NA PROSTE PYTANIA

       JEDNYM Z PIERWSZYCH PORTALI DZIENNIKARSTWA UCZESTNICZĄCEGO SĄ WŁAŚNIE IDYMEDIA. POWSTAŁ ON 30.11.1999r. PRZY OKAZJI PROTESTÓW PRZECIW SPOTKANIU ŚWIATOWEJ ORGANIZACJI HANDLU W SEATTLE. UCZESTNICY STRAJKÓW ZOSTALI SPACYFIKOWANI PRZEZ GWARDIĘ NARODOWĄ, A INFORMACJA O TYM NIE POJAWIŁA SIĘ W ŻADNYM Z GŁÓWNYCH MEDIÓW. DEMONSTRANCI POSTANOWLI SAMI STWORZYĆ MEDIUM, KTÓRE BĘDZIE OTWARTE NA WSZYSTKIE INFORMACJE. ICH HASŁO PRZEWODNIE BRZMIAŁO: „DON’T HATE THE MEDIA, BECOME THE MEDIA”, CZYLI „PRZESTAŃ NIENAWIDZIĆ MEDIÓW, ZRÓB SOBIE WŁASNE!”.
       TWÓRCY INDYMEDIÓW ZREZYGNOWALI ZE STWORZENIA SOBIE CENTRALNEGO PORTALU. W ZAMIAN ZA TO KRAJOWE STRUKTURY PROWADZĄ NIEZALEŻNE STRONY INTERNETOWE, KTÓRE WSPÓŁPRACUJĄ ZE SOBĄ.
       KAŻDA OSOBA, KTÓRA CHCE POCZUĆ SIĘ DZIENNIKARZEM, MOŻE ZAMIEŚCIĆ SWÓJ TEKST NA ŁAMACH INDYMEDIÓW. SĄ DWIE DROGI. MOŻNA WYSŁAĆ ARTYKUŁ DO TZW. STREFY OTWARTEGO PUBLIKOWANIA I Z PEWNOŚCIĄ POJAWI SIĘ ON NA STRONIE W ODPOWIEDNIM DZIALE TEMATYCZNYM. NATOMIAST JEŚLI AUTOR CHCE UMIEŚCIĆ SWÓJ ARTYKUŁ NA STRONIE GŁÓWNEJ. MUSI WCZEŚNIEJ WYSŁAĆ GO DO TZW. KOLEKTYWU REDAKCYJNEGO, KTÓRE POPRZEZ GŁOSOWANIE PODEJMUJE DECYZJE O JEGO PUBLIKACJI LUB WPROWADZENIU EWENTUALNYCH POPRAWEK. DLATEGO STRONA GŁÓWNA ZAWIERA TEKSTY NAJWAŻNIEJSZE, WZBUDZAJACE NAJWIĘKSZE ZAINTERESOWANIE UŻYTKOWNIKÓW.
    Kategorie
    Blog

    MÓJ SPACER PO GALERII

    WEJŚCIE DO GALERII, W WIĘKSZOŚCI DRZWI SĄ AUTOMATYCZNIE OTWIERANE (UFF -JAKA ULGA!!!) I JUŻ NA WEJŚCIU NATURALNEJ WIELKOŚCI WAGON TRAMWAJOWY, KTÓRY WZBUDZA CIEKAWOŚĆ WCHODZĄCYCH KLIENTÓW. CO BĘDZIE DALEJ?! NO TO W DROGĘ!

    SKLEPY,DUŻO SKLEPÓW, KTÓRE ZACHĘCAJĄ RÓŻNYMI ATRAKCJAMI DO ZAKUPÓW. W HOLU EKSPONATY STARYCH MODELI AUT (LATA 70-TE ). WIERZYĆ SIĘ NIE CHCE, MOŻNA BYŁO TYM JEŹDZIĆ?!

    POTENCJALNY KLIENT W TYM MIEJSCU MA CZAS NA ZASTANOWIENIE I DECYZJĘ, CZY WCZEŚNIEJ UPATRZONY ARTYKUŁ W SKLEPIE RZECZYWIŚCIE JEST NIEZBĘDNY I KONIECZNY DO KUPIENIA.

    CIEKAWA SPRAWA ALE I FAKT! DLACZEGO NIE MA TAM ZEGARÓW?

    CZYŻBY KTOŚ ZADBAŁ O NASZ BEZSTRESOWY CZAS, NIEOGRANICZONY POBYT W GALERII?! ŚWIETNY POMYSŁ. NA WŁASNYM PRZYKŁADZIE TO WIEM, ŻE TRACI SIĘ POCZUCIE UPŁYWAJĄCEGO CZASU.

    DLACZEGO NIE MA TAM OKIEN? NIE WOLNO NAM ROZPRASZAĆ UWAGI, MAMY SIĘ TYLKO SKONCENTROWAĆ NA WYDAWANIU PIENIĘDZY!!! W ZAMIAN KTOŚ ZADBAŁ O WRAŻENIA ŚRODOWISKA NATURALNEGO (OLBRZYMIE SZTUCZNE PALMY, FONTANNY). Z MIERNYM BO KRÓTKOTRWAŁYM SKUTKIEM, ALE TAK JEST ZAWSZE!

    MOIM SKROMNYM ZDANIEM, GDYBY NIE BYŁO TAKICH MIEJSC -„ŚWIEŻYCH ODDECHÓW”, CAŁOŚĆ SPRAWIAŁABY WRAŻENIE CIEMNEGO BUNKRA – PONUREGO MIEJSCA, GDZIE BARDZO SZYBKO CZŁOWIEK POCZUŁBY SIĘ ZMĘCZONY I STRACIŁBY OCHOTĘ NA WSZYSTKO. WYCHODZIŁBY ZNUŻONY I NIEZADOWOLONY. NIE ZREALIZOWAŁBY SWOICH PLANÓW CZY MARZEŃ! PIENIĄDZE ZOSTAŁYBY W NASZYM PORTFELU! DLATEGO „ZARZĄDZAJĄCY” DBAJĄ O NASZE SAMOPOCZUCIE I PORTFEL. JESTEŚMY ZADOWOLENI.

    WRAŻENIE OTWARTEJ, JASNEJ PRZESTRZENI ZAPEWNIAJĄ NAM OLBRZYMIE ZAMONTOWANE NA CAŁEJ POWIERZCHNI SUFITU OKNA. KLAUSTROFOBIK W TYM MIEJSCU ZAPOMINA O SWOJEJ DOLEGLIWOŚCI.

    PO „SKONSUMOWANIU WSZYSTKIEGO” PO DRODZE NADESZŁA PORA NA SKORZYSTANIE Z TOALETY. MIEJSCE DOBRZE USYTUOWANE, MNIEJ WIĘCEJ W POŁOWIE DROGI.

    CZAS NA OSOBISTĄ DYGRESJĘ!!!

    NIESTETY, OLBRZYMIE I CIĘŻKIE DRZWI NAWET DLA LUDZI SPRAWNYCH FIZYCZNIE STANOWIĄ WIELKI PROBLEM. DLA MNIE SĄ PRZESZKODĄ – BARIERĄ, KTÓREJ SAMODZIELNIE NIE POKONAM. PRZYKRE, ŻE WŁAŚNIE W TAKIEJ SYTUACJI KTOŚ O MNIE ZAPOMNIAŁ!!!

    APEL BARDZO OSOBISTY!!!

    CZŁOWIEKU NA NOGACH, POZOSTAW NAM OSOBOM NIEPEŁNOSPRAWNYM WYZNACZONE INTYMNE MIEJSCE. WÓZKIEM NIE WJADĘ DO OGÓLNIE DOSTĘPNEJ TOALETY. TY ZMIEŚCISZ SIĘ WSZĘDZIE. PAMIĘTAJ, KIEDY KORZYSTASZ Z „NASZEJ TOALETY”, ZA DRZWIAMI MOŻE CZEKAĆ WÓZKOWICZ, KTÓRY DOBIJA SIĘ, BO PILNIE POTRZEBUJE TAM WEJŚĆ!!! SŁOWO ”PRZEPRASZAM” TRACI SENS.

    ROZUMIESZ TO? DZIĘKUJĘ!

    PARTER JUŻ ZALICZONY. CZAS NA WYŻSZE KONDYGNACJE.

    W DZISIEJSZYCH GALERIACH NORMĄ SĄ SCHODY. NIE!!! – WINDY! – HURA !

    WINDA,ALE JAKA? CAŁA OSZKLONA! ŚWIETNY POMYSŁ! W CZASIE POKONYWANIA TRASY DAJE MOŻLIWOŚĆ SZYBKIEGO PRZEGLĄDU NADCHODZĄCYCH ATRAKCJI ORAZ SPRYTNEJ KONTROLI CO NAS OMINĘŁO PIĘTRO NIŻEJ. NIC STRACONEGO! ZAWSZE MOŻNA OWE SKLEPY CZY PÓŁKI W DRODZE POWROTNEJ ODWIEDZIĆ.

    BALKONY SĄ RÓWNIEŻ OSZKLONE – CO DAJE 100% WIDOCZNOŚCI NA WSZYSTKIE SKLEPY, DUŻO SKLEPÓW I ICH OFERTY.

    KSIĘGARNIA – WYPRZEDAŻ DO 70%! PRZYKRE, ŻE SŁOWO DRUKOWANE JEST WYPIERANE PRZEZ CORAZ NOWSZĄ, BARDZIEJ DOSTĘPNĄ I WYGODNIEJSZĄ TECHNIKĘ. TAKIE NASTAŁY CZASY! JA OSOBIŚCIE NIE OMIJAM TAKICH OKAZJI. MOJĄ ULUBIONĄ PÓŁKĄ SĄ KSIĄŻKI ZA 5-10 ZŁ (POLECAM NP „STOKROTKI NA ŚNIEGU” RICHARD’A PAULA’A EVANS’A ). MOJE ULUBIONE SKLEPY, KTÓRE NIGDY NIE ZAWODZĄ. KIESZEŃ STUDENTA POZWALA JEDYNIE NA BARDZO PRZEMYŚLANE ZAKUPY. TAKIMI SĄ WŁAŚNIE WSZELKIE WYPRZEDAŻE! NP: TRZY BLUZKI W CENIE DWÓCH! PO CO MI AŻ TRZY BLUZKI, ALE TAKIEJ OKAZJI NIE MOGĘ OMINĄĆ! ZAWSZE SIĘ PRZYDA!

    W HOLU CENTRUM SĄ OBECNE TAKŻE MIEJSCA ZABAW I KONKURSY, NAJLEPIEJ RODZINNE. DOKŁADNIE W TEN SPOSÓB ZADBANO RÓWNIEŻ O DZIECI, KTÓRE JAK WIADOMO SZYBKO SIĘ NUDZĄ (SZCZEGÓLNIE ZAKUPAMI). PRAWDOPODOBNIE CHWILE TE PRZEDŁUŻĄ POBYT W GALERII CAŁEJ RODZINKI.

    WIDOCZNE SĄ TU LICZNE BANKOMATY RÓŻNYCH BANKÓW. ZADBANO O KLIENTA A RACZEJ O JEGO WYPŁACALNOŚĆ. W RAZIE POTRZEBY SŁUŻĄ SWOJĄ POMOCĄ.

    WYDAWAŁOBY SIĘ, ŻE WSZYSTKIE APETYTY KONUMPCYJNE ZOSTAŁY ZREALIZOWANE. AKURAT!!! OKAZUJE SIĘ,ŻE CZUJEMY OGROMNY GŁÓD! ZASIADAMY DO STOŁU, GDZIE DBAJĄ O NASZE PODNIEBIENIE. DO WYBORU, CO KTO LUBI! CHOCIAŻ NIEZBYT ZDROWO, ALE ZA TO DROGO.

    OCZYWIŚCIE W TYM MIEJSCU NIE MOŻEMY ZAPOMNIEĆ O KONSUMPCJI KULTURALNEJ. KINO OWSZEM JEST I MOŻE SPEŁNIA POTRZEBY RODZINNE. DLA MNIE OSOBIŚCIE NIE, BO PO PIERWSZE SĄ SCHODY, ALE Z TEGO NIE ROBIĘ PROBLEMU. OBECNY REPERTUAR JEST MAŁO AMBITNY I Z TEGO POWODU NIE CHODZĘ DO KINA.

    WYCHODZĄC CZY RACZEJ WYJEŻDŻAJĄC Z GALERII DOSTRZEGŁAM COŚ SWOISTEGO. ZAZWYCZAJ WSZYSTKIE BUDYNKI SĄ NA ZEWNĄTRZ MAŁO ATRAKCYJNE,BRAKUJE ZIELENI I ŁAWEK. CZYŻBY ZNOWU KTOŚ ZADBAŁ O INTERES FIRMY? SZKODA CZASU NA PRZESIADYWANIE NA POWIETRZU I DLATEGO PROSTO Z PRZYSTANKU (BO REKLAMĘ WIDAĆ Z DALEKA) ZMUSZENI JESTEŚMY UDAĆ SIĘ DO ŚRODKA GALERII, BEZPOŚREDNIO KONSUMOWAĆ.

    WE WSZYSTKICH CENTRACH HANDLOWYCH NASZA KONSUMPCJA (PRAKTYCZNA I SPOŁECZNA) REALIZUJE SIĘ NA PODOBNYCH ZASADACH.

    Kategorie
    Blog

    Wywiad

    Dr Zbigniew Bajka – medioznawca „dwunożny” – historyk i socjolog po studiach na Uniwersytecie Jagiellońskim, prasoznawca z tytułem doktora Uniwersytetu Warszawskiego. Z jednej strony badacz rynku mediów i ekpert, często komentujący – w prasie, radiu, telewizji i internecie – wydarzenia i problemy z tym rynkiem związane, z drugiej – wykładowca historii komunikowania, zajmujący się także dziejami reklamy.

    Kategorie
    Blog

    OBECNA FUNKCJA DZISIEJSZEGO „GRYZIPIÓRKA”

    DZIENNIKARSTWO OBYWATELSKIE

    DZISIAJ KAŻDA OSOBA MOŻE BYĆ UCZESTNIKIEM DEBATY NA KAŻDY TEMAT, SAMA JESTEM TAKIM PRZYKŁADEM. UMOŻLIWIŁ MI TO INTERNET. W DOBIE INTERNETU ZOSTAJE OTWARTY WIELKI, CODZIENNY ŚWIAT, DOTĄD MOCNO NIEZNANY ZWYCZAJNYM LUDZIOM. W SIECI KAŻDY MOŻE BYĆ TYM KIM CHCE, NIE MA OGRANICZEŃ. DLATEGO WIELU Z NAS MOŻE PEŁNIĆ ROLĘ DZIENNIKARZY, UJAWNIAJĄC ODMIENNE POGLĄDY, ROŻNORAKIE SFORMUŁOWANIA.
    MOŻNA POWIEDZIEĆ, ŻE DZIENNIKARSTWO OBYWATELSKIE JEST DZISIAJ PANACEUM NA KRYZYS DZIENNIKARSTWA TRADYCYJNEGO. ALE JAK WSZYSTKO, MA ONO WIELU ZWOLENNIKÓW I KRYTYKÓW. PO PIERWSZE NIE POTRZEBUJE SZKOŁY ANI WYKSZTAŁCENIA. KIM NA PRZYKŁAD JESTEM JA DZISIAJ, BĘDĄC OSOBĄ NA WÓZKU, NA TRZECIM – LICENCJACKIM ROKU STUDIÓW?
    POJAWIAJĄ SIĘ OPINIE, ŻE ZWYKŁY CZŁOWIEK MOŻE POPRZEZ NORMALNE BLOGI, NIE DO KOŃCA STAĆ SIĘ, ALE CHOCIAŻ POCZUĆ JAK TRADYCYJNY DZIENNIKARZ.
    DZIENNIKARSTWO NIE JEST TYLKO ZAWODEM, KTÓRY WIĄŻE SIĘ Z PRACĄ ZAROBKOWĄ. TO PRZEDE WSZYSTKIM POWOŁANIE DO PEŁNIENIA SŁUŻBY PUBLICZNEJ, DZIAŁALNOŚĆ NA RZECZ SPOŁECZEŃSTWA LUB PO PROSTU CHĘĆ DZIELENIA SIĘ SWOIM ŻYCIEM Z INNYMI.
    TUTAJ POJAWIA SIĘ SPÓR JAK NAZWAĆ OSOBY, KTÓRE ZAMIESZCZAJĄ REGULARNIE INFORMACJE W SIECI, CZYLI SĄ ŹRÓDŁEM INFORMACJI. OKREŚLANE SĄ ONE PRZEZ INNYCH JAKO DZIENNIKARZE: OBYWATELSCY, UCZESTNICZĄCY, ODDOLNI, CYWILNI, SPOŁECZNI, AMATORSCY.
    ALE TAK NAPRAWDĘ NAJWIĘKSZA RÓŻNICA JEST POMIĘDZY DZIENNIKARSTWEM OBYWATELSKIM A UCZESTNICZĄCYM. TO PIERWSZE DZIENNIAKRSTWO I OBECNI W NIM LUDZIE – TO OSOBY, KTÓRE MAJĄ POTRZEBĘ DZIAŁANIA NA RZECZ SPOŁECZNOŚCI LOKALNEJ I RÓŻNYCH ORGANIZACJI. REALIZUJĄ SIĘ POPRZEZ PEŁNIENIE ROLI DZIENNIKARZA. NATOMIAST DZIENNIKARZE UCZESTNICZĄCY TO PRAKTYCZNIE WSZYSCY, KTÓRZY PISZĄ W INTERNECIE, NIEZALEŻNIE OD TEMATU. SAMI TWÓRCY OKREŚLAJĄ SWOJĄ DZIAŁALNOŚĆ JAKO „GRASS ROOTS JOURNALISM”, PONIEWAŻ SKUPIAJĄ SIĘ NA PROBLEMACH ŻYCIA CODZIENNEGO – RELACJACH ZWYKŁYCH LUDZI, KTÓRZY ZNAJDUJĄ SIĘ NAJBLIŻEJ TYCH WYDARZEŃ. ICH MOTTO BRZMI: „PRZEZ LUDZI, DO LUDZI!”.