Kategorie
Blog

Próbna jazda na cztery

Plac manewrowy

Fajna pogoda pozwoliła mi wyjechać kolejny raz na trasę, plac manewrowy, który urządziłam sobie w koszalińskiej Sportowej Dolinie.

W zamyśle mam podróż do Mielna drogą rowerową (tym wózkiem mogę poruszać się po ścieżkach rowerowych).

Dzisiejsza jazda próbna ujawniła kilka moich niedociągnięć w prowadzeniu pojazdu mechanicznego na drodze publicznej, w tym cofanie i parkowanie tyłem.

Jazda do przodu nie sprawia mi najmniejszego kłopotu. W następnej wyprawie wiem o co muszę zadbać,bo przecież trening czyni mistrza.

W czasie jazdy korci mnie wciskanie czwartego biegu, czuję powiew wolności – Gosia musi za mną zwyczajnie biec.

Jest jeszcze piąty bieg, ha,ha..

Moja osobista instruktorka wystawiła mi ocenę dobrą.

Kategorie
Blog

Kąpiel w Bałtyku

Zbliża się koniec wakacji, a wiec czas na posumowanie wypoczynku nad morzem Bałtyckim. Dysponując własnym środkiem transportu wydaje się, że sprawa jest prosta. Dojechać można wszędzie, podróż potrwa trochę dłużej, wąskie jezdnie co za tym idzie-jedzie przez kilometrowe korki, m.in. do Mielna, ale tak się dzieje przy większości popularnych miejsc wypoczynkowych.  Jeżeli w planach urlopu wyruszamy w dalszą podróż wybór własnego pojazdu jest słuszny, jednak są jeszcze inne rozwiązania szczególnie gdy mieszkamy  w pobliżu nadmorskich kurortów. Mieszkam w Koszalinie, kilkanaście kilometrów od Morza Bałtyckiego. Uśmiecham się w chwilach gdzie się przedstawiam w nowym środowisku i próbuję określić gdzie mieszkam, zawsze słyszę stwierdzenie: „….a tak, tak Koszalin to te miasto koło Mielna…”

Zacznę od drugiej, innej strony. Od dłuższego czasu, mocno irytowało, smuciło mnie stwierdzenie – ‘’Niemożliwie jak będąc, mieszkając od Bałtyku zaledwie 15 minut, być na plaży zaledwie kilka razy do roku’’. W sezonie letnim „podróż” samochodem lub autobusem mija się z celem, ponieważ trwa około 1 do 1½ godziny, w niekończącym się korku przy tropikalnych temperaturach można dosłownie wykorkować. Z transportu publicznego na tej trasie najbardziej popularne są tzw. busy, niestety nie dla mnie, mój pojazd się nie zmieści.

Od kilku lat w Koszalinie istnieje  podmiejski szynowy transport publiczny, również do Mielna. Od tego sezonu dostępny jest również dla nas wózkowiczów, co postanowiłam osobiście przetestować.

Windy przed budynkiem dworca PKP oraz na peronach kolejowych opisałam w moich poprzednich relacjach. Czas rozpocząć podróż. Z kupnem biletu (wbrew wcześniejszym informacjom) nie miałam żadnego problemu.

Procedury transportu publicznego PKP wymagają od podróżnego z niepełnosprawnością poruszającego się na wózku, zgłoszenia i wypełnienia osobiście szczegółowego formularza na 48 godzin przed podróżą. Dobrze, daleka podróż może potrzebne, ale we Francji nikt ode mnie niczego takiego nie wymagał, zwiedziłam Paryż poruszając się tylko transportem publicznym, również koleją.

Na tę podróż procedury zostały mi podarowane, wycieczka trwała 15 minut, nie mogła odbyć się bez bariery-schodka.

Kąpiel w Bałtyku 9

Różnica poziomów między peronem a podwoziem wagonu wynosiła około 50 cm, na szczęście sympatyczna i przystojna, a przede wszystkim dobrze przeszkolona załoga pociągu  pomogła. Owszem w asyście przejdę nawet spory kawałek, ale zeskakiwać, albo samodzielnie podskakiwać na kilka metrów w górę nie jestem w stanie, zwyczajne nie mogę.

Warunki przejazdu dobre, dużo przestrzeni na pojazdy, i ku mojemu zaskoczeniu dostępna toaleta DLA WSZYSTKICH.

Przykry widok zastałam na  plaży, mnóstwo śmieci dosłownie wszędzie. W myślach przeklinałam użytkowników morskich kąpieli, jednak myliłam się oskarżając wczasowiczów. Wandalami okazują się ptasie ‘’gangi’’ mew i rybitw, które dziobami rozrywają worki, coraz częściej goszczą również w Koszalinie. Dlaczego? Brak ryb w morzu?!

Tego dnia podjechałam wózkiem, blisko wody po gumowej macie (prosty pomysł ale jak doskonały) z myślą o małej kąpieli. Niestety, deszcz, gwałtowne ochłodzenie i lodowata woda zdecydowanie osłabiły moje chęci. Przyjdzie na to czas.  

Kąpiel w Bałtyku 13
Kategorie
Blog

Kupować kota w worku

Opowiem Wam historię, która mi się ostatnio przydarzyła. 

Zacznę od początku.

Robiłam zakupy, w jednym z największych sklepów sieciowych, do koszyka wrzuciłam m.in. opakowanie wkładek (najbardziej popularnej firmy na rynku). Na obecną chwilę, wtedy za słabo na mnie podziałało (teraz już wiem) dało mi do myślenia za duża lekkość tej paczki. Przy kasie samoobsługowej po zeskanowaniu towaru, waga nie odnalazła tego artykułu. Doradca handlowy, czyli pracownik sklepu zwyczajnie „przepchnął” w programie kasy na następny produkt.

Kupione przeze mnie to pudełko wkładek było oryginalnie zamknięte co uśpiło moją czujność (po artykuły sięgam zawsze z głębi półki, opakowania z brzegu są przeważnie uszkodzone i niepełne. W domu okazało się, że w sklepie miałam słuszne wątpliwości, szkoda tylko, że nie potraktowałam od razu ich poważnie.

Pudełko było, tak mi wyglądało, na oryginalne zamknięte, po otwarciu opakowania okazało się, że jest całkowicie puste. Za dziesięć złotych kupiłam kartonik bez zawartości. Za głupotę, własną bezmyślność trzeba płacić.

NIE DAJCIE SIĘ OSZUKAĆ, SPRAWDZACIE KAŻDE OPAKOWANIE ARTYKUŁU, KTÓRY ZAMIERZACIE KUPIĆ.

Kategorie
Blog

Moje miasto otwiera się…

Moje miasto otwiera się... 17
Droga bez barier.

Bardzo się cieszę, że już teraz podróż do i z Koszalina dla osób z niepełnosprawnością staje się łatwiejsza. Winda przy dworcu jest i działa, sama sprawdziłam. Koniec koszmarnych niekończących się objazdów po wątpliwie równych chodnikach. Do windy, którą wymieniłam wcześniej prowadzi piękny, aktualnie po remoncie tunel podziemny.

Podróż pociągiem stała się dla mnie realna. Mam taką nadzieję i zamierzam już wkrótce przetestować trasę do Mielna. Pochwalić się nią a nawet być przewodnikiem dla znajomych i przyjaciół, uczestników zbliżającego się festiwalu filmowego INTEGRACJA TY I JA. Poprzednie lata były ubogie w komunikację podmiejską.

Moje miasto otwiera się... 20
Rozkład jazdy.

W ubiegłym roku rozkład jazdy pociągu do Mielna obowiązywał do 31 sierpnia. Impreza filmowa rozpoczyna się w pierwszych dniach września, a gdyby tak… chociaż o te kilka dni. Byłoby extra, sama też bym chętnie skorzystała z tak dogodnej dla wózkowiczów podróży nad nasze morze.

Kategorie
Blog

Jak co roku o tej samej porze….

Jak co roku o tej samej porze.... 24
Mniam, mniam…

Stało się już zwyczajem, że w trakcie mojego pobytu w Krakowie odwiedzam też moje serdeczne przyjaciółki, zwyczajowo zwane Baśkami. Wiewiórki, bo o nich wspominam mieszkają w parku im. Wojciecha Bednarskiego na Podgórzu. Jest to bardzo urokliwe miejsce.

Tak stało się i tym razem, czekały i zachowywały się jakbyśmy rozstały się wczoraj. Minął równo rok od naszego ostatniego spotkania i nic się nie zmieniło. Pełne energii i zaufania zabrały się rozkosznie za bufet zapełniony smakołykami tj. orzeszkami włoskimi.

Do zobaczenia za rok.

Kategorie
Blog

Weekend w plenerze

Weekend w plenerze 30

Ostatni weekend w Krakowie obfitował w plenerowe imprezy.

Piątkowe popołudnie spędziłam na Rynku Głównym w gronie sympatycznych ludzi. Trwał XX Małopolski Tydzień osób z niepełnosprawnościami. Rozstawiono dużo namiotów, w których zorganizowane grupy ludzi niepełnosprawnych ”chwaliły się” swoimi osiągnięciami, twórczością i umiejętnościami. Własne przeżycia, przekonały mnie nie raz, ile trzeba włożyć siły, koncentracji myśli a często wiele łez, aby wykonać prozaiczną czynność, którą w pełnej sprawności wykonujemy właściwie prawie automatycznie. Dużym zainteresowaniem cieszyła się liczna drużyna szachistów, która zapraszała do wspólnej gry. Sama nie umiem grać, ale miłym zaskoczeniem był widok ustawionej kolejki chętnych. Niezwykłe wrażenie wywarł na mnie mecz koszykówki, warunkiem udziału w grze było poruszanie się na wózku.

Widziałam podejmowanie prób grania w pozycji siedzącej przez osoby sprawne. Oj, nie łatwe to zadanie, jestem pełna podziwu dla zawodników.

O 20-tej na scenie Rynku Głównego wystąpił zespół aktorów z niepełnosprawnością o nazwie EXIT.

Weekend w plenerze 33

Repertuar zawierał słowa różnych psalmów ubarwione rytmicznym bluesem. W trakcie występu jeden z widzów otworzył przypadkową stronę Księgi Psalmów. Wspólnie z widownią stworzono następny utwór, który razem zaśpiewaliśmy. Gwiazdą wieczoru był Marek Piekarczyk, którego znałam jedynie z roli jurora muzycznego programu telewizyjnego.

Weekend w plenerze 34

Piękny człowiek i koncert, widać było, że publiczność zebrana wokół estrady nie była przypadkowa. Były wokalista rockowej grupy TSA, prekursorów heavy metalu w Polsce, tytułowy Jezus w rock – operze pt. Jezus Christ Superstar. Poderwał całą publikę do wspaniałej zabawy. Śpiewom a nawet tańcom nie było końca, trudno było się rozstać.

Przesadnie moim zdaniem nazwana hucznie „Festiwalem kawy” impreza  zorganizowana  na Tarasach Wiślanych, była mierna. Owszem wybór kaw smaków, różnorodność mieszanek i sposobów parzenia była pokaźna, słodkości również, ale organizacyjnie całość imprezy mocno kulała. Zabrakło mi klimatu w jakim powinno się delektować małą czarną.

Spory tłum kawoszy zmuszony był do przepychania się między ciasno ustawionymi stoiskami. Miejsca siedzące graniczyły z cudem, ja miałam swoje ze sobą (towarzyszy mi już od piętnastu lat, ale ten czas pędzi). Dawno zapomniane miejsce, brudno, toalety dla mnie niedostępne przez schody. Szkoda miałam nadzieję miło spędzić czas. Niestety.

Muszę się przyznać, że nie mam szczęścia do krakowskiej pogody, chciałam obejrzeć Paradę Smoków – smocze widowisko pod Wawelem. Zarówno rok temu, jak w tym roku potężna ulewa skutecznie mnie przegoniła, zdążyłam jedynie odwiedzić smoka wawelskiego.

Może w przyszłym roku…?                                                                                                              

Kategorie
Blog

Wybory poza domem

Wybory poza domem 41
Stawiam krzyżyk…

Mój udział we wczorajszych wyborach do Parlamentu Europejskiego (po raz pierwszy) potwierdza regułę, że jak bardzo się chce, to można.

Pobyt w Krakowie, zaplanowany już miałam od dawna, okazało się, że właśnie w tym czasie odbędą się wybory. W koszalińskim ratuszu wydano mi imienne zaświadczenie, które pozwoliło zagłosować poza miejscem zamieszkania. W samym  Krakowie miałam dowolność wyboru Okręgowej Komisji Wyborczej, ze względu na dostępność obiektu. Po raz kolejny stwierdzam, co mnie bardzo cieszy, miasto Kraków jest miastem przyjaznym dla ludzi z niepełnosprawnościami.

Samo głosowanie przebiegło sprawnie.

Wśród sporej grupy wyborców niestety nie spotkałam nikogo na wózku.

Kategorie
Blog

Mój pierwszy…bieg

Mój pierwszy...bieg 45
Niezwykłe towarzystwo.

Czas na podsumowanie mojego udziału w WINGS FOR LIFE WORLD RUN.

Kategorie
Blog

Mój „Bieg dla życia”

Dzisiaj zacznę od końca, jadę albo idę w światowym biegu ”WINGS FOR LIFE WORLD”. Próbowałam zarejestrować się jako uczestniczka biegu w Poznaniu, ale niestety brak miejsc na liście startowej. Spóźniłam się, przez co przegapiłam szansę wypróbowania darmowego samodzielnego spaceru w egzoszkielecie. Trudno, wierzę że kiedyś ta chwila nastąpi.

Mój długoletni fitness w ostatnim czasie rozwinął się o zajęcia w koszalińskim szpitalu w oddziale rehabilitacji , z czego się bardzo cieszę. Ćwiczę to czego nie mogę wykonać w domu, w dodatku w doborowym towarzystwie. Nigdy nie wiemy co się nam przydarzy, w trakcie zajęć zaintrygował mnie pewien facet, nie wiedzieć dlaczego chciałam wiedzieć kim on jest. Odpowiedzi na to pytanie udzieliła mi Beata, szefowa rehabilitacji.

Usłyszałam – filar koszalińskiej koszykówki w latach 90-tych. Tak, mnie nigdy nie przyciągał sport. Pan Piotr Kondraciuk bo o nim mowa, w bardzo krótkiej rozmowie uświadomił mi, że swoje siły w tragedii trzeba szukać tylko w swojej, a nie w obcej głowie. Rehabilitacja (choć czasami może najzwyczajniej boleć) jest konieczna, żeby nie usiąść albo się położyć, czyli się nie poddawać swojej chorobie, albo swojej inności. ‘’Dostałam’’ dodatkowej, wielkiej siły, za co Tobie Piotrku bardzo dziękuję.

Swój „bieg” realizuję w Koszalinie w Dolinie Wodnej, start w dniu 5 maja o godz. 13:00. Serdecznie zapraszam do biegu wspólnego, (jest czas na rejestrację) lub kibicowania i trzymania kciuków. Zakładam około 35 minut swojego uczestnictwa, to będzie mój rekord. Zobaczymy. Pozdrawiam i do zobaczenia na starcie biegu.

Czy będę pierwsza na mecie zobaczymy?

Mój "Bieg dla życia" 51
Kategorie
Blog

Zielone serce Koszalina

Na ostatnim spacerze moje kroki (kółka) skierowałam do naszego miejskiego parku. Czy to miejsce użyteczności publicznej jest dostępne dla wszystkich, po zakończonych pracach nowo powstałych ścieżek rowerowych?

W trakcie przechadzki zaciekawiły mnie  hałasy dochodzące ze stadionu Koszalińskiego Klubu Bałtyk, który  znajduje się w centrum zielonego serca naszego miasta. Trwał mecz piłki nożnej, w rozgrywkach CLJ (Centralnej Ligi Juniorów), w której jak się dowiedziałam od kibiców nasza lokalna Akademia Piłkarska bardzo dobrze sobie radzi. Nasi juniorzy do lat 15-tu wygrali 1:0 z drużyną Lechii Gdańsk.

Piłka nożna jest jedną z dyscyplin sportowych, której zasady zostaną dla mnie nieodgadnione. Duch kibica odzywa się jedynie w rozgrywkach światowych, przy udziale polskiej kadry.

Wracając do moich wytyczonych wcześniej zadań, stadion Bałtyku też poddałam testowi dostępności. Okazał się przyjazny dla osób z inną sprawnością fizyczną, Mimo, że impreza odbywała się na bocznym boisku, mogłam ją obserwować z widokowego tarasu, na który bez problemu dostałam się windą. Brawo dla zarządców Bałtyku Koszalin.

Zielone serce Koszalina 55

W tamtym roku w kwietniu odwiedziłam inny koszaliński stadion, poruszyłam to na mojej stronie, smutne ale obraz tej placówki do dzisiaj niewiele się zmienił.

Koszaliński park pozostawia jeszcze wiele do życzenia, ciągle wisi nędzny wizerunek wieloletnich zaniedbań. Tworzone ścieżki rowerowe z jednej strony rozświetlają miejski zieleniec, jednak z drugiej strony ujawniają ciemne schody.

Zastanawia  mnie zasadność pozostawiania komunistycznych budowlanych bubli, które nikomu nie służą. Czy koszt demontażu tak bardzo przekroczyłby budżet miasta? Czy może pozostawiono w myśl zasady „lepsze to niż nic”? Alejki spacerowe dla innych użytkowników, które ciągną się wzdłuż tras rowerowych nagle się urywają.

Zielone serce Koszalina 61

Widocznie, mój spacer ma ustanowione granice dystansu, mam nadzieję, że to tylko chwilowe zawieszenie prac i w niedalekiej przyszłości koszaliński park będzie wzorem idealnego obiektu użyteczności publicznej tj . dostępnego dla każdego.