Andrzej Piaseczny w Koszalinie

14.09 br. odbył się w Koszalińskim genialny koncert Andrzeja Piasecznego. Występ był dla wszystkich fantastycznym widowiskiem. W przerwie recitalu sam wykonawca powiedział, że bardzo lubi koncertować na Pomorzu. Do tej pory był przekonany, że najwięcej fanów ma u siebie w Kielcach. Teraz zmienił zdanie. Amfiteatr pękał w szwach. Nigdy nie byłam świadkiem takiego tłoku. Nie wszystkim udało się wejść, bo po prostu brak miejsc.
Publiczność w przeróżnym wieku wspaniale się bawiła, współtowarzysząc tańcem w grupie albo solo, śpiewając piosenki, nawet te z najnowszej płyty pt. „Piosenki zimowe”..Sam wykonawca bawił się również świetnie. Dyrygował publicznością, a ludzie w takt utworów falowali rękami w prawo i w lewo, a w późniejszym czasie podrygiwali również niższymi partiami ciała. Sama osobiście wczułam się w atmosferę imprezy, może trochę niezgrabnie ale za to bardzo aktywnie „tańczyłam”.
Na przestrzeni ostatnich lat jestem po raz czwarty na koncercie Andrzeja Piasecznego. Wierzcie mi, klimat panujący przez około dwie godziny na scenie nie pozwala na bezczynne siedzenie osób obecnych na widowni. Piosenkarz rusza wszystkich z miejsc. Jest perfekcyjny w tym co robi. Śpiewa piękne teksty, przy akompaniamencie świetnego zespołu instrumentalistów oraz jednoosobowym chórku w postaci Dominiki. Wszyscy razem sprawiają wrażenie mistrzowskiego zgrania. Moja mała sugestia jest jednak taka, że najwyższy czas uaktualnić repertuar. Podkreślam jestem po raz czwarty na koncercie tego wykonawcy, a poza tym, jako najwierniejsza jego wielbicielka wiem i znam mnóstwo nowych utworów. Andrzeju Piaseczny, wszystkie one zasługują na wykonanie nie tylko studyjne, ale także na ujrzenie światła dziennego tj wersji koncertowej!!!
A teraz chwila prawdy o tolerancji w naszym lokalnym światku. Nie rozumiem dlaczego dla nas, osób niepełnosprawnych, w koszalińskim amfiteatrze tak naprawdę nie ma w ogóle miejsca. To co oferują nam organizatorzy jest po prostu żenadą. Dwie barierki, gdzie pomiędzy zmieszczą się może dwa wózki, w żaden sposób nie zapewniają nam bezpieczeństwa. Nieporozumieniem jest samo miejsce, z którego nic nie widać (poziom zero do samych desek dzieli tłum ludzi, którzy zasłaniają całkowicie scenę. Daje to świetne świadectwo braku tolerancji dla inwalidów, wózkowiczów dawnego województwa koszalińskiego. Chciałabym również uzyskać wyjaśnienie na fakt rezerwacji całego, najbardziej atrakcyjnego pod względem widoczności sektora A. Około 400 miejsc zabukowanych dla VIP-ów! Jak do tego faktu mają się „rezerwacje” dla niepełnosprawnych?
Mam bardzo proste rozwiązanie właściwie bez kosztów. W sektorze A właśnie zlikwidować kilka rzędów ławek i postawić barierki.Będziemy mieli miłe uczucie, że o nas też się myśli! Dojazd do sektora – nic bardziej prostego. Nasz amfiteatr ma wejścia również w górnej części, wystarczy otworzyć bramkę. Wszyscy będą zadowoleni!!!.Moja serdeczna prośba w imieniu licznej grupy nas wózkowiczów do władz miasta. Może się uda sprawić trochę radości w i tak trudnym naszym życiu. Na własnym przykładzie wiem, że jak się chce to można!!!!! Gdyby nie to, że na scenie występował mój idol, to zrezygnowałabym z pobytu w naszym koszalińskim amfiteatrze.

Dodaj komentarz