Za kilka dni pewna polska firma uruchomi około 20 przyszpitalnych bibliotek ze znanymi tytułami książek przy współpracy Fundacji Zaczytani poinformowała Iga Kołacz - autorka artykułu w ostatnim egzemplarzu ‘’Press’a’’.
Mam nadzieję, że finał tej akcji uzupełni i wpłynie na wysoką poczytność u nas wszystkich. W większości każdy z nas był albo będzie pacjentem czy odwiedzającym lub pracownikiem placówki medycznej.
Wersja turystyczna, miejsce na bagaż. Lato, wakacje, podróż do Krakowa. Pięknie!
Pomału nadchodzi czas na zmianę mojego codziennego pojazdu. Wózek z napędem elektrycznym - tak uważam. Nie spodziewałam się, na rynku są dostępne naprawdę super “pojazdy”.
Dzisiaj poruszę temat, który już od jakieś czasu non-stop porusza moje myśli.
Egzoszkielet to urządzenie, które może pomóc w różnym stopniu osobom niepełnosprawnym w odzyskaniu najmniejszej sprawności, a nawet nowej samodzielności. Wygląda trochę kosmicznie, ale sama myśl popełnienia kilku samodzielnych kroków powoduje, że chcę ten szkielet ciężkiego kalibru poczuć na własnych plecach. Tym bardziej,że mój osobisty i bardzo kochany marszownik jest już trochę zmęczony.
Dzisiejsza pogoda pozwoliła mi na degustację obiadu poza domem. W tym miejscu nie napiszę o KFC, czy o PIZZY HUT najpopularniejszych od jakiegoś czasu miejscach a o przyjemnie brzmiącej nazwie “PRZERWA”, w którym jest podjazd dla wózków, WC dostępne dla wszystkich, menu wyśmienite tzn. wielkie porcje, niedrogo, a przede wszystkim bardzo smacznie.
Wiem o czym mówię - dzisiejsze naleśniki mają wiele wspólnego z pysznymi naleśnikami mojej babci. W karcie i na stołach lokalu różnorodność potraw, kilkanaście surówek, kompot bez ograniczeń. Bardzo miła i pomocna obsługa w lokalu. Byłam o 17-tej, klientów dużo, również dzieci, a jak wiadomo dzieciom trudno dogodzić. Dzielnica miasta może trochę zapomniana, ale mam wrażenie, że smakosze dobrej kuchni przywrócą do życia ul. Powstańców Wielkopolskich w Koszalinie. Polecam serdecznie przerwę na… pyszności. Warto posmakować
Po długiej jesienno-zimowej przerwie jestem nareszcie w Krakowie. Tym razem pomieszkuję w najstarszej dzielnicy miasta, Podgórzu, blisko Placu Lisoty przy ulicy por. Antoniego Stawarza (31 października 1918r. brał udział w oswobodzeniu Krakowa z zaborców. Po udanym przewrocie wraz z innymi żołnierzami przejął cały arsenał wroga). Na każdym kroku w terenie widoczne są obrazki z kart historii miasta. Nie sposób przedstawić wszystkiego, ale pokrótce spróbuję spacerkiem przybliżyć choć trochę to piękne malownicze miejsce, zwane osiedlem-ogrodem, oazą ciszy i spokoju.
Kolejną bolączką, którą poruszę jest droga publiczna dla pieszych. Chodniki o nierównej powierzchni i obok biegnąca ścieżka rowerowa gładziutka jak lustro, zakazana innym użytkownikom. Ktoś powie że przesadzam, wobec tego zapraszam na spacer, mam zapasowy wózek. Usiądź a szybko przekonasz się o jakim dyskomforcie mówię.
Pogoda kiepska, trudno jest wystawić nos za drzwi a co dopiero kółka. Wybieram się wkrótce na nowo powstały plac rekreacji w moim mieście dostępny dla wszystkich. Większość tego typu obiektów jest dostępna jedynie dla osób, które nie mają kłopotu z poruszaniem się. Wózek nie pokona terenu pokrytego piaskiem,trawą czy drobnym żwirem na alejkach, ale po co taki wysiłek skoro montowane są tam urządzenia niedostosowane do użytkowania przez osoby poruszające się na kółkach. Podobnie jest na placach zabaw dla dzieci. Brak warunków do integracji, jeżeli już to powstają osobne place. Dlaczego?!
dzisiaj mało kto chce pamiętać o drugim zwyczaju tj.śmigusa,a szkoda.nazwa pochodzi od smagania się wierzbowymi gałązkami po nogach, co stanowiło symbol oczyszczenia.wierzba dla słowian była drzewem oznaczającym wielką płodność,bito wzajemnie zdrowia,witalności i płodności.ułatwiało kobiecie zajście w ciążę,ale również podnosiło męskie libido.