Z racji wielkiego bałaganu w szpitalach - wszechmogący NFZ stworzył dla nas, zwyczajnych pacjentów udogodnienie, któremu na imię “eWUŚ” - czyli system elektronicznej weryfikacji uprawnień świadczeniobiorców.
Miało być sprawniej, a jest tak, jak zawsze.
Sprawdzanie odbywa się podczas rejestracji do poradni, lub przy przyjęciu do szpitala. Polega na wpisaniu numeru pesel pacjenta do systemu eWUŚ, który po kilku sekundach potwierdza prawa pacjenta do bezpłatnych świadczeń zdrowotnych. Dlaczego więc, po procesie pozytywnej weryfikacji w bazie NFZ, pani rejestratorka prosi nas o dowód ubezpieczenia?
W ciągu ostatnich dni znów przeżywaliśmy kanonadę, którą zafundowali nam miłośnicy sztucznych ogni.
Jednym się to bardzo podoba, a inni są zdecydowanie przeciwni temu, żeby postronne osoby robiły sobie i znajomym pokazy pirotechniczne.
Grupa miłośników nie wyobraża sobie powitania nowego roku bez fajerwerków. Uwielbiają oglądać kolorowe fontanny na niebie. Pokazy sztucznych ogni mogłyby dla nich trwać całą noc.
Przeciwnicy natomiast mają wiele swoich racji. Argumentują swoją postawę niezliczoną ilością osób rannych po sylwestrowych wystrzałach. Przeraża ich również fakt, iż rokrocznie zdarza się jakiś wypadek śmiertelny (w tym roku życie straciła pięcioletnia dziewczynka). Sztuczne ognie, puszczane często przez nietrzeźwych uczestników balów sylwestrowych, spowodowały także niejeden pożar.
Od zawsze my, Polacy, bardzo chcemy być uznawani za znawców światowych gwiazd.
Całkiem niedawno odbył się koncert Jennifer Lopez. Jenny dała znowu świetne show – a mimo tego widownia świeciła pustkami.
To samo działo się na koncercie Madonny czy Lady Gagi. Tam również nie popisaliśmy się naszą obecnością.
Postrzegamy siebie za znawców muzyki, ale wciąż małą widownią jesteśmy.
Warto zastanowić się, czym może to być spowodowane? Chodzi o to, że organizatorzy koncertów nie mogą trafić w nasze gusta muzyczne, a też ceny biletów. Czy przeciętnego Polaka stać na to, żeby swoją np. czteroosobową rodzinę zabrać na wspaniałe show w momencie, gdy jeden bilet kosztuje prawie 300 zł?