Skomplikowane jest życie inwalidy
Codzienne życie niepełnosprawnych ludzi jest bardzo trudne, mają “schody” na każdym kroku, nawet w najbardziej błahych sytuacjach.
Przykładem codziennych schodów jest komunikacja miejska. Kolejny raz decydują o nas - niepełnosprawnych ludzie o małej wrażliwości, którzy w ogóle nie zauważają naszych problemów. Ludzie, którzy uważają, że jak ktoś jest na wózku to niech już lepiej siedzi w domu.
Niezwykle trudno maja osoby na wózkach. Kierowcy autobusu często nie „zauważają”, że czekamy na przystanku. Bywa, że stają zbyt daleko chodnika, skąd nie możliwe jest wejście do autobusu. Platformy też dziwnym trafem bardzo często są „zepsute”. Bo wierzyć mi się nie chce, że panowie kierowcy nie potrafią ich obsługiwać. Czasami mam też wrażenie, że jestem workiem ziemniaków, bo kierowca, pędząc jak rajdowiec chyba nie zdaje sobie sprawy, że mimo czterech kółek mój wózek się przewróci.
Ostatnia sprawa, to przyciski dla osób niepełnosprawnych, mające na celu poinformowanie kierowcy, że chcą na najbliższym przystanku wysiąść .Kierowca powinien podjechać jak najbliżej chodnika i opuścić platformę. Najczęściej przyciski te nie działają. Na pomoc współpasażerów najczęściej liczyć nie można. Na szczęście zdarzają się wyjątki. Pamiętam kierowcę autobusu w Krakowie, który wyłączył silnik i osobiście pomógł mi wejść do pojazdu, to znaczy zostałam przez niego wniesiona.
ile czasu musi jeszcze upłynąć, nim inwalida na wózku zacznie się czuć się jak pełnoprawny użytkownik komunikacji miejskiej, a nie „ten obcy” każdym kroku (w moim przypadku - kółku)?!