Przejdź do głównej treści
Facebook
Instagram
Szukaj na stronie
Szukaj na stronie

Skomplikowane jest życie inwalidy

Opublikowano

Codzienne życie niepełnosprawnych ludzi jest bardzo trudne, mają “schody” na każdym kroku, nawet w najbardziej błahych sytuacjach.

Przykładem codziennych schodów jest komunikacja miejska. Kolejny raz decydują o nas - niepełnosprawnych ludzie o małej wrażliwości, którzy w ogóle nie zauważają naszych problemów. Ludzie, którzy uważają, że jak ktoś jest na wózku to niech już lepiej siedzi w domu.

Niezwykle trudno maja osoby na wózkach. Kierowcy autobusu często nie „zauważają”, że czekamy na przystanku. Bywa, że stają zbyt daleko chodnika, skąd nie możliwe jest  wejście do autobusu. Platformy też dziwnym trafem bardzo często są „zepsute”. Bo wierzyć mi się nie chce, że panowie kierowcy nie potrafią ich obsługiwać. Czasami mam też wrażenie, że jestem workiem ziemniaków, bo kierowca, pędząc jak rajdowiec chyba nie zdaje sobie sprawy, że  mimo  czterech  kółek  mój  wózek  się  przewróci.

Ostatnia sprawa, to przyciski dla osób niepełnosprawnych, mające na celu poinformowanie kierowcy, że chcą na najbliższym przystanku wysiąść .Kierowca powinien  podjechać jak najbliżej chodnika i opuścić platformę. Najczęściej przyciski te nie działają. Na pomoc współpasażerów najczęściej liczyć nie można. Na szczęście zdarzają się wyjątki. Pamiętam kierowcę autobusu w Krakowie, który wyłączył silnik i osobiście pomógł mi wejść do pojazdu, to znaczy zostałam przez niego wniesiona.

ile czasu musi jeszcze upłynąć, nim inwalida na wózku zacznie się czuć się  jak pełnoprawny użytkownik komunikacji miejskiej, a nie „ten obcy” każdym kroku (w moim przypadku - kółku)?!

Udostępnij:
Udostępnij przez WhatsApp
Udostępnij przez Email