Mój spacer po galerii
Wejście do galerii, w większości drzwi są automatycznie otwierane (uff - jaka ulga!!!) i już na wejściu naturalnej wielkości wagon tramwajowy, który wzbudza ciekawość wchodzących klientów. Co będzie dalej?! No to w drogę!
Sklepy, dużo sklepów, które zachęcają różnymi atrakcjami do zakupów. W holu eksponaty starych modeli aut (lata 70-te). Wierzyć się nie chce, można było tym jeździć?!
Potencjalny klient w tym miejscu ma czas na zastanowienie i decyzję, czy wcześniej upatrzony artykuł w sklepie rzeczywiście jest niezbędny i konieczny do kupienia.
Ciekawa sprawa ale i fakt! Dlaczego nie ma tam zegarów?
Czyżby ktoś zadbał o nasz bezstresowy czas, nieograniczony pobyt w galerii?! Świetny pomysł. Na własnym przykładzie to wiem, że traci się poczucie upływającego czasu.
Dlaczego nie ma tam okien? Nie wolno nam rozpraszać uwagi, mamy się tylko skoncentrować na wydawaniu pieniędzy!!! W zamian ktoś zadbał o wrażenia środowiska naturalnego (olbrzymie sztuczne palmy, fontanny). Z miernym bo krótkotrwałym skutkiem, ale tak jest zawsze!
Moim skromnym zdaniem, gdyby nie było takich miejsc - “świeżych oddechów”, całość sprawiałaby wrażenie ciemnego bunkra - ponurego miejsca, gdzie bardzo szybko człowiek poczułby się zmęczony i straciłby ochotę na wszystko. Wychodziłby znużony i niezadowolony. Nie zrealizowałby swoich planów czy marzeń! Pieniądze zostałyby w naszym portfelu! Dlatego “zarządzający” dbają o nasze samopoczucie i portfel. Jesteśmy zadowoleni.
Wrażenie otwartej, jasnej przestrzeni zapewniają nam olbrzymie zamontowane na całej powierzchni sufitu okna. Klaustrofobik w tym miejscu zapomina o swojej dolegliwości.
Po “skonsumowaniu wszystkiego” po drodze nadeszła pora na skorzystanie z toalety. Miejsce dobrze usytuowane, mniej więcej w połowie drogi.
Czas na osobistą dygresję!!!
Niestety, olbrzymie i ciężkie drzwi nawet dla ludzi sprawnych fizycznie stanowią wielki problem. Dla mnie są przeszkodą - barierą, której samodzielnie nie pokonam. Przykre, że właśnie w takiej sytuacji ktoś o mnie zapomniał!!!
Apel bardzo osobisty!!!
Człowieku na nogach, pozostaw nam osobom niepełnosprawnym wyznaczone intymne miejsce. Wózkiem nie wjadę do ogólnie dostępnej toalety. Ty zmieścisz się wszędzie. Pamiętaj, kiedy korzystasz z “naszej toalety”, za drzwiami może czekać wózkowicz, który dobija się, bo pilnie potrzebuje tam wejść!!! Słowo “przepraszam” traci sens.
Rozumiesz to? Dziękuję!
Parter już zaliczony. Czas na wyższe kondygnacje.
W dzisiejszych galeriach normą są schody. Nie!!! - windy! - hura!
Winda, ale jaka? Cała oszklona! Świetny pomysł! W czasie pokonywania trasy daje możliwość szybkiego przeglądu nadchodzących atrakcji oraz sprytnej kontroli co nas ominęło piętro niżej. Nic straconego! Zawsze można owe sklepy czy półki w drodze powrotnej odwiedzić.
Balkony są również oszklone - co daje 100% widoczności na wszystkie sklepy, dużo sklepów i ich oferty.
Księgarnia - wyprzedaż do 70%! Przykre, że słowo drukowane jest wypierane przez coraz nowszą, bardziej dostępną i wygodniejszą technikę. Takie nastały czasy! Ja osobiście nie omijam takich okazji. Moją ulubioną półką są książki za 5-10 zł (polecam np. “Stokrotki na śniegu” Richarda Paula Evansa). Moje ulubione sklepy, które nigdy nie zawodzą. Kieszeń studenta pozwala jedynie na bardzo przemyślane zakupy. Takimi są właśnie wszelkie wyprzedaże! Np: trzy bluzki w cenie dwóch! Po co mi aż trzy bluzki, ale takiej okazji nie mogę ominąć! Zawsze się przyda!
W holu centrum są obecne także miejsca zabaw i konkursy, najlepiej rodzinne. Dokładnie w ten sposób zadbano również o dzieci, które jak wiadomo szybko się nudzą (szczególnie zakupami). Prawdopodobnie chwile te przedłużą pobyt w galerii całej rodzinki.
Widoczne są tu liczne bankomaty różnych banków. Zadbano o klienta a raczej o jego wypłacalność. W razie potrzeby służą swoją pomocą.
Wydawałoby się, że wszystkie apetyty konsumpcyjne zostały zrealizowane. Akurat!!! Okazuje się, że czujemy ogromny głód! Zasiadamy do stołu, gdzie dbają o nasze podniebienie. Do wyboru, co kto lubi! Chociaż niezbyt zdrowo, ale za to drogo.
Oczywiście w tym miejscu nie możemy zapomnieć o konsumpcji kulturalnej. Kino owszem jest i może spełnia potrzeby rodzinne. Dla mnie osobiście nie, bo po pierwsze są schody, ale z tego nie robię problemu. Obecny repertuar jest mało ambitny i z tego powodu nie chodzę do kina.
Wychodząc czy raczej wyjeżdżając z galerii dostrzegłam coś swoistego. Zazwyczaj wszystkie budynki są na zewnątrz mało atrakcyjne, brakuje zieleni i ławek. Czyżby znowu ktoś zadbał o interes firmy? Szkoda czasu na przesiadywanie na powietrzu i dlatego prosto z przystanku (bo reklamę widać z daleka) zmuszeni jesteśmy udać się do środka galerii, bezpośrednio konsumować.
We wszystkich centrach handlowych nasza konsumpcja (praktyczna i społeczna) realizuje się na podobnych zasadach.