Kategorie
Blog

Nasze futrzaki -ujemne.

W medialnych tytułach znajduję przypadki smutnego traktowania domowych pupili. Coraz częściej słychać o porzucaniu zwierząt w lesie, w bardziej ludzkiej wersji w znacznym tempie przybywa lokatorów w schroniskach dla zwierząt. Jednym słowem pozbywamy się futrzaków z domu, z powodu nękającej nas od kilku miesięcy epidemii Covid19. Mam pytanie: kto w tej sytuacji jest bardziej bezbronny, traci poczucie bezpieczeństwa i nie rozumie za co został ukarany? Wierny towarzysz i świadek, też trudnych chwil w naszym życiu-nigdy nas nie zawiedzie i nie zdradzi. Uważnie w nas wpatrzony, zaczepia, trąca swoim mokrym nosem „mówi” -…nie martw się, nie pozwolę Ciebie skrzywdzić…damy radę. Nie wiem jak u was, koło mnie od zawsze kręci się kudłaty przyjaciel na czterech łapach -obecnie jest to kocica Meguta, która opiekuje się mną od szesnastu lat .

  Badania wykazują, że domowe psiaki, kociaki i inne futrzaki w żaden sposób nam nie zagrażają. Nie róbmy im krzywdy, nie zasłużyły na wygnanie.

Wystarczy zachować kilka zasad postępowania i wszyscy będziemy bezpieczni.                                                                                                                                     Jakie zasady bezpieczeństwa należy zachować w przypadku psów i kotów?

Choć nie ma dowodów, aby zwierzęta domowe przenosiły korona wirusa, warto pamiętać o pewnych środkach bezpieczeństwa oraz zalecanych zasadach higieny. Warto pamiętać przede wszystkim o:

  1. częstym myciu rąk, zwłaszcza po zabawach lub głaskaniu zwierzaka;
  2. unikaniu spania razem z psem lub kotem;
  3. spacerowaniu z dala od zatłoczonych miejsc oraz skupisk ludzkich – najlepiej wybierać np. las.

Bardzo ważne jest również, aby posiadacze psów, którzy przebywają na kwarantannie, zorganizowały sobie pomoc w wyprowadzaniu i opiece nad psem. Inną możliwością jest oddanie psa do zwierzęcego hotelu na dwa tygodnie, czyli na czas kwarantanny. https://www.medonet.pl/koronawirus-pytania-i-odpowiedzi/jak-sie-chronic,czy-psy-i-koty-moga-zarazic-sie-koronawirusem-sars-cov-2-,artykul,54884698.html
oty-moga-zarazic-sie-koronawirusem-sars-cov-2-, artykul, 54884698.html

Ciekawe!

Kochani, bardzo ważna hipoteza! Dr Sabina artykuł, 54884698.html ze szpitala w Madrycie (duma, GOGHANKA!) poczyniła bardzo ważne obserwacje, przyjmując pacjentów, którzy mieli kontakt z korona wirusem: osoby posiadające koty i psy nie wykazywały objawów, nie rozwijała się u nich choroba, bądź przechodziły ją bardzo łagodnie. Obserwacje dotyczyły grupy ok. 100 pacjentów i wymagają dalszych badań. Istnieje przypuszczenie, ze możemy mieć tu do czynienia z wyższą odpornością ze względu na kontakt z korona wirusami specyficznymi dla zwierząt domowych oraz sprawniej działającym układem odpornościowym, należałoby może sięgnąć do zagadnienia odporności krzyżowej. https://plus.gloswielkopolski.pl/wlasciciele-psow-i-kotow-sa-odporniejsi-na-koronawirusa-wedlug-lekarki-z-hiszpanii-zwierzeta-domowe-moga-zwiekszac-odpornosc-u/ar/c1-14883093

Kategorie
Blog

Którędy jechać?

Kilka dni temu w mediach publicznych pojawił się film, w którym pokazano jazdę elektrycznym wózkiem inwalidzkim po drodze szybkiego ruchu. Osoba prowadząca ten pojazd przekroczyła przepisy ruchu drogowego i naraziła siebie i innych użytkowników na niebezpieczeństwo.  Jak większość jestem zdecydowanie przeciwna takiemu sposobowi poruszania się.

Nagranie to uświadomiło mi nierozwiązany do dzisiaj problem, chodzi o dostępność  dróg publicznych dla osób poruszających się na wózkach. Przepisy Kodeksu Ruchu Drogowego określają: W rozumieniu art. 2 pkt 18 ustawy z dnia 20 czerwca 1997 r. Prawo o ruchu drogowym (tekst jedn. Dz. U. z 2012 r., poz. 1137 z późna. zm.), osoba poruszająca się na wózku inwalidzkim jest pieszym. Wózek inwalidzki – pojazd konstrukcyjnie przeznaczony do poruszania się osoby niepełnosprawnej, napędzany siłą mięśni lub za pomocą silnika, którego konstrukcja ogranicza prędkość jazdy do prędkości pieszego.

Przez ostatnie dwadzieścia trzy lata wózki inwalidzkie przeżyły rewolucję. Sama jestem właścicielką użytkowniczką wózka z napędem elektrycznym. Posiada pięć biegów, już na trzecim osoba mi towarzysząca „dotrzymując mi kroku” musi biec. Osiąga prędkość około 40km/godz. – przetestowany na podmiejskiej trasie rowerowej, osoba nadzorująca przejazd tj. Gosia jechała na rolkach. Mój wózek jest szybkim pojazdem. Nie zamierzam jeździć po jezdniach, ale po drodze rowerowej zabraniają mi mi przepisy kodeksu drogowego. Czy chodnik jest właściwym miejscem dla osoby na wózku inwalidzkim? Chyba najwyższy czas uaktualnić i doprecyzować przepisy dotyczące osób na wózkach poruszających się w mieście.  Tym bardziej, że na drogach publicznych widać coraz większą ilość pojazdów z napędem elektrycznym, które staja się popularne, bo są ekologiczne i praktyczne w codziennym użytkowaniu ,wkrótce mogą zastąpić podstawowy transport do szkoły, pracy itp.

Kategorie
Blog

Nauka online.

Rozpoczął się nowy rok szkolny.

Niestety z powodu przedłużającej się pandemii wszyscy mamy społeczny dylemat: rozpocząć naukę metodą tradycyjną, czy zabezpieczyć nas wszystkich i pozwolić młodzieży uczyć się zdalnie.

Kategorie
Blog

Moje głosowanie

Dzisiaj oddałam swój głos na mojego kandydata na Prezydenta RP, w nowej Obwodowej Komisji Wyborczej.

Aktualne miejsce głosowania
Kategorie
Blog

Byłam w kinie

Przy zachowaniu środków ostrożności można wiele. Kilka dni temu po kilkumiesięcznej przerwie (z wiadomych względów) w koszalińskim kinie Kryterium przywrócono cykl seansów filmowych „Szminka Movie”.

Kategorie
Blog

Mój wirtualny spacer

Każdy z nas ma takie miejsce na ziemi za którym tęskni. Dla mnie jest to mój kochany Kraków.

Ja i smok

W obecnych czasach pandemii, gdzie obowiązuje izolacja i zakaz swobodnego poruszania się moim lekarstwem na poprawienie stanu ducha jest film. Uwierzcie mi, że kiedy zaczynam tęsknić za miastem Kraka zawsze dziwnym trafem w przeszukiwaniu programu TV „wpadają mi w objęcia” „Anioł w Krakowie” lub „Zakochany anioł”. Filmy reżyserowane przez Artura Więcka, który w sympatycznym klimacie przedstawia losy głównego bohatera (fantastycznym odtwórcą jest Krzysztof Globisz) tj. anioła, który za dość „oryginalne” zachowanie w niebie, zostaje ukarany. Jego władze zwierzchnie zsyłają go na ziemię, przez pomyłkę trafia do Krakowa. Romantyczna komedia, w której scenografię w większości tworzą krajobrazy Krakowa. Nie wiem, ile razy oglądałam, ale za każdym razem w trakcie trwania filmu odnajduję w swojej pamięci miejsca w których powstawały kadry, co powoduje, że chwilami wraz z aktorami (bardziej wirtualnie oczywiście) spaceruję po uroczych zakątkach miasta.

Budzą się wspomnienia, sięgam do prywatnych zdjęć i czuję się trochę lepiej. Oczywiście obrazy z filmu nigdy nie zastąpią osobistych własnych wrażeń, dlatego jeszcze nie wiem, kiedy, ale cierpliwie poczekam.

Odwiedzę moje kochane miasto.

Kategorie
Blog

Hau, hau… miau, miau…

Chociaż na chwilę pragnę odskoczyć od koronawirusa. Czy jest to możliwe, czy zacznę dyskusję wśród nas?

Ostatnio poruszyła mnie, nie tyle treść przeczytanego artykułu, fakty.interia.pl/ciekawostki/news-psy-rozrozniaja-slowa-podobnie-do-ludzi, nId,3378754 co komentarze poniżej, tj. Dyskusja na zadany temat.

W skrócie naukowcy amerykańscy badaniami próbują udowodnić, że nasze domowe czworonogi potrafią odczytać zdecydowanie więcej słów niż podstawowe polecenia typu: siad lub leżeć. Ja to wiem, ponieważ przez całe moje życie zawsze towarzyszył mi pies, kolejny członek rodziny. Wiele czynności wykonywałam w asyście kosmatych rudzielców -terierów walijskich (Ażot, Erol I, Erol II).

Sadzę, że każdy wielbiciel mokrych nochali ma podobne zdanie. Jestem natomiast smutno zaskoczona wpisami pod artykułem, znalazło się kilka wpisów, gdzie mogę powiedzieć jedynie: Jeżeli nie ma się nic do powiedzenia to lepiej pomilczeć…

Od kilkunastu lat towarzyszy mi kotka Megutka, która jest najpiękniejszą, najlepszą moją asystentką i równocześnie opiekunką. Od chwili wypadku nie mówię, mimo tego Meggi doskonale orientuje się we wszystkim. Tak jakby czytała w moich myślach, znała moje doraźne potrzeby. W czasie snu czasami zdarza mi się coś „powiedzieć”, Meggi bez względu, gdzie się znajduje po chwili jest już obok mnie (przed mamą). Wymieniamy się miejscami, ja zwalniam jej miejsce siedzące w moim fotelu, Meggi miejsce leżące w moim łóżku. Kiedyś przesiadywała mi na kolanach, dzisiaj lokuje się w pobliżu mnie np. na blacie biurka.

Jest zawsze i wszędzie przy mnie, budzi mnie, jest przy kąpieli, towarzyszy przy posiłkach kładzie się razem ze mną. Zasypia dopiero, gdy upewni się, że jest wszystko ok. Czy ktoś potrafi w logiczny sposób wytłumaczyć? Przecież nie rozumie moich słów, ponieważ ich zwyczajnie nie zna, nie słyszy.

Kategorie
Blog

Mój trening – na bakier

Teraz w najbliższym czasie (oby był dla nas wszystkich najkrótszy) jestem zmuszona całkowicie zawiesić moją rehabilitację. Z racji całkowitej izolacji odwołane są zajęcia w szpitalu i jednocześnie indywidualne w domu. Taki stan już trwa od trzech tygodni, teraz muszę to przedłużyć na czas trudny do określenia.

Zostań w domu.

Zostałam i wobec tego postanowiłam być dla siebie samej osobistym „trenerem”, ustalam program swoich ćwiczeń, które mogę przy niewielkiej asyście samodzielne wykonać.

Ćwiczę moje ‘’ulubione’’ brzuszki, ‘’skręty’’’ na boki, siad prosty na krześle, bez opierania się plecami.

Dbam bardzo o mięśnie siedzącej części ciała, które od czasu wypadku zdecydowanie nadwyrężam, lubię te ćwiczenia i nie ukrywam są efekty.

Na stałe w moich zajęciach domowych wpisane są częste spacery ‘’pod pachę’’ z moja Małgorzatą po płaskiej powierzchni mieszkania w wiadomych kierunkach.

W zależności od aury zażywam kąpieli w promieniach słonecznych na balkonie. Fajna sprawa.

Przeglądając portale społecznościowe zauważyłam duży ruch w organizacji różnych ćwiczeń sprawnościowych na wielu nowych powstałych stronach internetowych. Niestety nie są to zajęcia dla osób z niepełnosprawnością. Wiem człowiek sprawny inaczej musi ćwiczyć w asyście specjalisty a poza tym przeważnie są to zajęcia bardzo indywidualne. Ja to wszystko wiem, ale w mojej sytuacji brak ćwiczeń na dłuższą metę bardzo szybko zniszczy efekty długoletniej rehabilitacji, dzięki której mogę troszeczkę samodzielnie funkcjonować w życiu.

Pozdrawiam serdecznie wszystkich fizjoterapeutów, których znam, ale również tych których nie znam.

Zapewne jak większość z nas potrzebujących specjalistycznej rehabilitacji, ja też zaczynam odczuwać jej brak. Proszę o pomoc, może ktoś z wspólnych znajomych-fizykoterapeutów poprowadziłby na odległość w krótkich nagraniach instruktażowych, kilka ćwiczeń, które mogłabym wykonywać z pomocą Gosi. Po wdrożeniu się w konkretne ćwiczenie, mogłabym je umieścić na moim blogu w postaci krótkich filmów. Pomysł wydaje się być dobry, dawałby szansę wielu ludziom na podtrzymanie podstawowej formy fizycznej. Zobaczymy.

Kategorie
Blog

Moja izolatka

Zachód słońca na budowie.

Mojej ograniczonej sprawności fizycznej, od dwóch tygodni towarzyszy ograniczona wolność. Powody są znane nam wszystkim, nie jest tak źle, damy radę. W trudnych chwilach potrafimy się cieszyć i docenić co mamy. Dzisiaj a właściwie wczoraj, mogłam powiększyć obszar mojej izolacji. Piękna pogoda w parze z własnym balkonem pozwoliły mi na oddech świeżego powietrza.Całe dwie godziny. Nie sądziłam, że tak prozaiczne chwile mogą sprawić tak dużo radości.

Kategorie
Blog

Z nowym rokiem nowym krokiem

Zwis prosty równoległy do podłoża.

Od stycznia został zmieniony program mojej rehabilitacji, poznałam zespół nowych fizjoterapeutów koszalińskiego szpitala m.in; Beata, Renia oraz Magdę, która się mną zajmuje. Po rozmowach i po pierwszych ćwiczeniach po raz kolejny chcę powalczyć o moją samodzielność. Całkowicie nowym dla mnie zadaniem jest „zwis prosty równoległy do podłoża”, tj. przez 30 do 40 minut ‘’wiszę’’- trudno to opisać słownie, na zdjęciu dobrze widać o czym mówię.

W trakcie delikatnego bujania.

Wówczas lekko bujam się w każdą stronę, ćwicząc jednocześnie mięśnie szyi i karku. Nie potrafię tego fachowo wytłumaczyć, ale czuję duże rozluźnienie w czasie mojego ”zwisu prostego”, po czym staję na nogi i w asyście Magdy sama idę przez około 150 do 200m. Na początku nie rozumiałam tego mojego wiszenia, w czasie którego nabieram mniej spastycznej mocy, mam fajne uczucia lekkości mojego ciała, szczególnie później przy moim chodzeniu. Po raz pierwszy mam wrażenie własnego stabilnego chodu, bardzo luźnego i lekkiego.

Meta .

Po wypadku, abym czuła się bezpiecznie w czasie chodzenia zawsze była potrzebna asysta osoby drugiej.    Teraz w czasie chodzenia jakoś dziwnie potrzebuję więcej swobody, oby tak dalej.